Zmiany w zakresie KRK

        08 sierpnia 2016        Komentarze (3)

Pod ostatnim moim wpisem znalazł się komentarz Pani Iwony.

W zasadzie było to pytanie. Wczoraj wróciłem z wakacyjnego wypadu i dziś rano zabrałem się za odpowiedź. Uznałem jednak, że z odpowiedzi można zrobić osobny wpis, ponieważ te informacje mogą zainteresować nie tylko Panią Iwonę.

Komentarz brzmi tak:

W nowym Rozporządzeniu wrzucono do jednego worka wymagania odnośnie niekaralności wykonawcy. Obecnie Zamawiający zamiast dwóch informacji o niekaralności (dot. wykonawcy – firmy i nazwijmy to w skrócie „kluczowego personelu”, czyli zarządu, wspólników, itd.), może żądać:
„informacji z Krajowego Rejestru Karnego w zakresie określonym w art. 24 ust. 1 pkt 13, 14 i 21 ustawy oraz, odnośnie skazania za wykroczenie na karę aresztu, w zakresie określonym przez zamawiającego na podstawie art. 24 ust. 5 pkt 5 i 6 ustawy, …”.
Jak to ma wyglądać w praktyce?
Wykonawca nadal ma składać dwie informacje? Jedną za firmę w zakresie art. 24 ust. 1 pkt 21, i drugą za „kluczowy personel” w zakresie art. 24 ust. 1 pkt 13, 14 i art. 24 ust. 5 pkt 5 i 6?

A oto moja odpowiedź:

Częściowo mamy tu zmianę czysto redakcyjną.

Wcześniej przepisy rozporządzenia odrębnie regulowały zaświadczenia dotyczące osób fizycznych i podmiotów zbiorowych.

Obecnie – jak napisała Pani Iwona – wrzucono to do jednego worka.

Nadal jednak będziemy mieli do czynienia z dwoma grupami zaświadczeń:

1. o niekaralności osób fizycznych,

2. o niekaralności podmiotów zbiorowych.

Natomiast mamy też zmianę merytoryczną, która wynika z wprowadzenia fakultatywnych przesłanek wykluczenia (art 25 ust 5 PZP).

Ta przesłanka z natury może dotyczyć wyłącznie osób fizycznych (w końcu chodzi o karę aresztu).

Różnica sprowadza się więc do zakresu informacji uwzględnionych w zaświadczeniu o niekaralności osób fizycznych.

W postępowaniach, w których zamawiający zdecydował o wprowadzeniu fakultatywnych przesłanek wykluczenia z art 25 ust 5 pkt 5 i 6 PZP zaświadczenie o niekaralności będzie musiało odnosić się także do faktu ukarania karą aresztu za wykroczenie przeciwko prawom pracownika lub wykroczenie przeciwko środowisku.

Na marginesie dodam, że w zakresie ukarania karą ograniczenia wolności lub grzywną zamawiający będzie musiał zadowolić się oświadczeniem wykonawcy.

Nowa (?) forma dokumentów

        30 lipca 2016        Komentarze (2)

Wczoraj czytałem sobie nowe rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentów.

Myślę, że jest to materia do ogarnięcia. Kilka zmian przypadło mi do gustu.

Przykład?

Choćby umożliwienie żądania wykazu narzędzi, wyposażenia zakładu lub urządzeń technicznych we wszystkich rodzajach zamówień. Wcześniej ten dokument mógł się pojawić wyłącznie przy usługach lub robotach budowlanych, co stawiało pod znakiem zapytania dopuszczalność żądania wykazu stacji benzynowych przy dostawach paliwa.

Dobrym rozwiązaniem jest skrócenie terminu ważności informacji z banku/SKOKu o środkach finansowych lub zdolności kredytowej z 3 miesięcy do 1 miesiąca.

Pojęcie referencji wchodzi też do języka prawnego…

Będę jeszcze wracał do szczegółów. Teraz chciałbym napisać, z czym mam problem.

Otóż § 14 rozporządzenia reguluje formę dokumentów. Niby stara bieda: oryginał lub kopia poświadczona za zgodność.

Ale są tam pewne nowinki.

Po pierwsze, rozróżniono formę oświadczeń (wyłącznie oryginały) od dokumentów (oryginały lub kopie).

Po drugie, w przypadku dokumentów składanych przez wykonawcę-lidera, wykonawców-konsorcjantów i podmioty trzecie – każdy poświadcza za zgodność swoje dokumenty.

Po trzecie, i tu mam problem, więc zacytuję w całości: § 14 ust. 4 „poświadczenie za zgodność z oryginałem następuje na piśmie lub w formie elektronicznej„. W projekcie była mowa o formie elektronicznej z kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Teraz została tylko „forma elektroniczna„.

Czy skan dokumentu, na którym widnieje poświadczenie za zgodność z oryginałem będzie spełniał wymóg § 14.4?

Wydaje się, że tak.

Być może wielu Czytelników się żachnie. Sam wolę konkretne odpowiedzi. Ale muszę przyznać, że już trochę się gubię w tych formach: pisemna, papierowa, elektroniczna z podpisem, elektroniczna, oryginał, kopia poświadczona za zgodność z oryginałem… Do tego dochodzą jeszcze środki komunikacji elektronicznej.

Jeżeli mam rację, oznacza to, że uzupełnienie dokumentów będzie możliwe również faksem lub e-mailem (o ile taki sposób komunikacji dopuścił zamawiający).

A to jest zmiana istotna.

Dobrze by było, gdyby UZP zechciał się wypowiedzieć w tej materii. Myślę, że wielu zamawiających wolałoby mieć pewność, a nie tylko przypuszczenie niejakiego Lubiszewskiego.

Nie będę obrażał Czytelników wpisem o dzisiejszym wejściu w życie noweli wraz z kilkoma rozporządzeniami, bez których nie ruszylibyśmy z postępowaniami prowadzonymi według nowych reguł (ogłoszenia, dokumenty i wykaz robót budowlanych).

Napiszę o sprawie, z którą wielu przetargowców wcześniej lub później się zetknie.

Dwa dni temu Słuchaczka tegorocznej edycji studiów podyplomowych zwróciła się do mnie z prośbą o opinię w następującej sprawie (prezentuję ją jak zwykle w pewnym uproszczeniu): zamówienie na roboty budowlane udzielone w trybie przetargu nieograniczonego, przewidziano zamówienia uzupełniające. Roboty są już wykonane.

Zachodzi potrzeba (pewnie bardziej ochota) udzielenia zamówień uzupełniających – i słusznie, po to się je przewidziało, aby ich udzielić (jak przyjdzie ochota 🙂 ).

Gdyby nie nowelizacja, należałoby wszcząć postępowanie w trybie zamówienia z wolnej ręki i – aby było „po Bożemu” – zawrzeć z dotychczasowym wykonawcą nową umowę.

Ale wszczęcie postępowania po 27 lipca oznacza, że należy zastosować nowe przepisy, a tam zamówień uzupełniających nie znajdziemy.

To znaczy, znajdziemy, ale nie będą to te same zamówienia uzupełniające, które przewidzieliśmy w naszym „pierwotnym” przetargu. Jeżeli spojrzymy na nowobrzmiący art 67.1.6 i 7 PZP, to sprawa nie wygląda źle: nie ma ograniczeń kwotowych, wymogu udzielenia zamówienia podstawowego w trybie przetargowym, w dostawach nie ma nawet limitu 3 lat. Do tego zamiast „powtórzenia tego samego rodzaju zamówień” mamy „powtórzenie podobnych usług lub robót budowlanych”.

Żyć nie umierać!!!

Ale, ale…

Nowelka wprowadziła jeszcze art 67 ust 1a, zgodnie z którym „w opisie zamówienia podstawowego (…) należy wskazać zakres tych usług lub robót budowlanych oraz warunki na jakich zostaną one udzielone”.

A wcześniej tych „warunków” nie było i chyba nikt ich sam z siebie nie wprowadzał.

W sukurs idzie art. 19 ustawy z 22.06.2016 r. o zmianie ustawy PZP (czyli naszej noweli), zgodnie z którym udzielenie zamówienia uzupełniającego (w dotychczasowym rozumieniu) może nastąpić w drodze… zmiany umowy.

Można mieć pewne wątpliwości (Słuchaczka je podniosła), czy umowę wykonaną można jeszcze aneksować- przecież taka umowa już wygasła.

Nie wchodząc na grunt, na którym znacznie sprawniej porusza się Robert uważam, że dylemat ten rozwiązał za nas ustawodawca: udzielenie zamówień uzupełniających w sytuacji, gdy zamówienie podstawowe zostało udzielone przed 28 lipca 2016 r. może nastąpić poprzez zmianę umowy, czyli – mówiąc językiem potocznym – poprzez jej aneksowanie.

Na potrzeby takich właśnie historii noszę ze sobą: ustawę w brzmieniu dzisiejszym, ustawę w brzmieniu wczorajszym oraz ustawę nowelizującą z jej przepisami intertemporalnymi.

Dziś klient poprosił mnie o wsparcie przy prowadzonym postępowaniu.

Wybiera się na urlop (takiemu to dobrze…) i przewiduje, że nie zdąży rozstrzygnąć przetargu przed upływem terminu związania ofertą (dalej jako TZO, ok?). Mimo, że termin ten upłynie pod koniec lipca, już teraz chce wystąpić do wykonawców o zgodę na przedłużenie terminu związania ofertą (do końca sierpnia).

Wprawdzie często takie prośby wysyła się „za pięć dwunasta” (tzn. na 3 dni przed upływem terminu), ale przecież PZP nie zabrania zwrócić się do wykonawców – dajmy na to – na 15 dni przed upływem TZO.

I tu trafiłem na ciekawy – jak sądzę – problem. Opiszę go za pomocą wymyślonego (ale prawdopodobnego) kazusu.

Wyobraźmy sobie, że zwracam się do wykonawców z prośbą o przedłużenie TZO o ileś tam dni – z końca lipca na koniec sierpnia. Żądam, by stosowne zgody (wraz z wadium na przedłużony okres) wpłynęły 15 lipca.

Wykonawca A przysyła zgodę i nowe wadium.
Wykonawca B pisze, że odmawia wyrażenia zgody.
Wykonawca C nic nie przysłał (widocznie ten już jest na urlopie 🙂 ).

Sytuacja A jest czysta – wykonawca ten będzie związany ofertą do końca sierpnia.
Sytuacje B i C są w gruncie rzeczy tożsame – obaj nie wyrazili zgody na przedłużenie TZO.

Załóżmy, że wracam z urlopu w sierpniu. Sprawa chyba jest jasna – B i C podlegają wykluczeniu (art 24 ust 2 pkt 2 PZP). Pozamiatane.

Ale co w sytuacji, gdy jednak nie pojechałem na urlop i postanowiłem 18 lipca rozstrzygnąć postępowanie.

Cywilistycznie, rzecz biorąc oferta wiąże wykonawców do końca lipca – przecież B i C nie zgodzili się jedynie na przedłużenie TZO na sierpień.

Zamówieniowo, wykonawca podlega wykluczeniu. Art 24.2.2 jest jasny jak słońce: wykonawcy nie zgodzili się na przedłużenie TZO.

Nie odważyłbym się wybrać oferty B lub C jako najkorzystniejszej – kontroler miałby na mnie używanie.

Z drugiej jednak strony, z jakich powodów mam karać (w lipcu) wykonawców za to, że nie chcą się ze mną męczyć w sierpniu – przecież żadna ich czynność nie wskazuje, by porzucili wolę uzyskania zamówienia w pierwotnym TZO (do końca lipca).

Być może uznacie, że przesadnie hamletyzuję, ale zastanówcie się, czy w takiej sytuacji sami nie mielibyście rozterek.

Jak ich uniknąć?

Jeżeli chcecie wystąpić o zgody wcześniej niż na 3 dni przed upływem TZO to bardzo dobrze o was świadczy – kontrolujecie postępowanie, nie zaskakujecie wykonawców (3 dni na zdobycie i dostarczenie nowej gwarancji wadialnej to wcale nie jest tak dużo czasu).

Proponuję jednak, by termin złożenia zgód i wadiów przypadał na ostatni dzień pierwotnego terminu związania ofertą. Problem, który tu wałkuję wziął się właśnie stąd, że wprowadziłem kłopotliwy – jak się okazuje –  odrębny termin złożenia zgód i wadiów (15 lipca). Jeżeli termin ten będzie pokrywał się z pierwotnym terminem związania ofertą – problem nie powstanie.

Prezentacje z konferencji UZP

        13 lipca 2016        Komentarze (0)

Dziś na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych pojawiły się materiały (prezentacje) wykorzystywane w trakcie zorganizowanych dotąd konferencji/szkoleń.

Oczywiście to nie to samo co wykład żywego człowieka, ale dla osób, które na konferencję się nie załapały zawsze lepsza taka prezentacja niż nic.

Urząd chwali się organizacją 7 konferencji regionalnych, w których wzięło udział ok. 2300 uczestników. A to przecież nie koniec – UZP wspólnie z PARP zorganizował konferencję dla sektora MSP, szykowane są jeszcze konferencje „centralne”.

Istotnie, biorąc pod uwagę stosunkowo skromne możliwości organizacyjne i finansowe UZP, jest to osiągnięcie imponujące. Jest więc czym się chwalić.

Za to „wyjście do ludzi” Urzędowi należą się oklaski.

Pod koniec konferencji olsztyńskiej z sali podniosły się głosy o potrzebie organizowania kolejnych takich spotkań w stolicy Warmii i Mazur. Być może podobnie było w Lublinie, Sopocie, Wrocławiu, czy Lublinie. Nie dziwi mnie to i cieszę się, że Urząd zauważył, że poza Warszawą też jest Polska 🙂

Mam dwie refleksje dotyczące działań szkoleniowych UZP.

Po pierwsze warto rozważyć zawężenie tematyki krótkich, kilkugodzinnych spotkań (np. jedno szkolenie poświęcone wyłącznie warunkom udziału w postępowaniu) i/lub organizację konferencji wielotematycznych ale za to dwudniowych, gdzie po każdym bloku przewidziana byłaby dyskusja. Ta refleksja jest efektem mojej rozmowy z Panią Dyrektor Anitą Wichniak-Olczak. Ja optowałem za tym pierwszym rozwiązaniem, Pani Dyrektor – za tym drugim. A przecież jedno nie wyklucza drugiego.

Po drugie uważam, że znakomitym rozwiązaniem byłoby przygotowanie wykładów video (z prezentacją multimedialną) i publikacja ich na stronie internetowej Urzędu. Koszt byłby dużo niższy niż organizacja konferencji poza Warszawą, a zasięg oddziaływania takich szkoleń byłby nieograniczony. Zamawiający nie musieliby czatować na sesję zapisów on-line, pracownika-szczęściarza nie trzeba by było wysyłać w delegację, żadna informacja nie umknęłaby uwadze słuchacza (a nawet gdyby umknęła, to słuchacz mógłby sobie wykład „przewinąć”, albo wysłuchać po raz kolejny). Same plusy.

Wiem, że wśród Czytelników bloga są pracownicy UZP – może ktoś z nich pomysł podchwyci…