Dostęp do prawniczych baz danych

Maciej Lubiszewski27 września 2020Komentarze (0)

 

Jedną z zalet udziału w Studiach podyplomowych w zakresie prawa zamówień publicznych jest dostęp do wiodących prawniczych baz danych.

I nie chodzi o to, że Lex czy Legalis umożliwiają znalezienie aktu prawnego i orzecznictwa (w tym KIO) do wybranego przepisu. To oczywiście istotna funkcja tych baz.

O wiele częściej korzystam z dostępu do literatury fachowej. W Lexie mogę zapoznać się z książkami i artykułami naukowymi opublikowanymi przez Wolters Kluwer. Legalis to system wydawnictwa C.H. Beck.

Zamiast co roku wydawać masę pieniędzy na zaktualizowane komentarze, prenumeratę czasopism i najnowsze książki, mam to wszystko w komputerze. 

Do tego ze zdalnym dostępem (z domu, z pracy, z biblioteki).

Taki sam dostęp uzyskują Słuchacze studiów podyplomowych.

Maciej Lubiszewski

 

Przez wiele lat obowiązywał pogląd, zgodnie z którym wizja lokalna nie mogła być obowiązkiem wykonawcy warunkującym złożenie przez niego oferty.

Nowelizacja z 2016 r. wprowadziła art. 9a, z którego wynika, że zamawiający może uzależnić złożenie oferty od odbycia przez wykonawcę wizji lokalnej albo od sprawdzenia przez niego dokumentów niezbędnych do realizacji zamówienia.

To “albo” silnie przemawia za wnioskiem, że zamawiający musi się zdecydować tylko na jeden z tych wymogów.

Jednocześnie nowela z 2016 r. nie zniosła obowiązku wyczerpującego opisania przedmiotu zamówienia, zatem ani wizja, ani sprawdzenie dokumentów nie mogą zastąpić solidnego opz.

Nowa regulacja jest obszerniejsza.

Art 131.2 nPzp pozwala na wprowadzenie wymogu odbycia wizji lokalnej lub sprawdzenia dokumentów niezbędnych do realizacji zamówienia dostępnych na miejscu u zamawiającego. Dopiero spełnienie tego wymogu (wymogów) pozwoli wykonawcy na złożenie oferty.

Wymóg taki powinien być określony w SWZ albo w opisie potrzeb i wymagań, co wynika z art 134.2.9 (SWZ) i art. 156.2. (OPiW). W postępowaniach krajowych są to odpowiednio: art. 281.2.12 i art. 282.2.1 nPzp.

Jego niespełnienie stanowi przesłankę odrzucenia oferty – art 226.1.18 nPzp.

Maciej Lubiszewski

 

Procedura odwrócona a JEDZ

Maciej Lubiszewski23 września 2020Komentarze (0)

Jednym z zagadnień wałkowanych na Studiach podyplomowych jest procedura odwrócona. Wiele osób ma trudność w odróżnieniu jej od standardowej procedury, w ramach której do złożenia dokumentów wzywa się jedynie wykonawcę, którego oferta została.

Najbardziej widoczna różnica sprowadza się do JEDZa / oświadczenia wstępnego.

W standardowej procedurze zamawiający bada każdą z ofert i wzywa do uzupełnienia braków niezależnie od miejsca w rankingu. Oznacza to, że oferta nr 15 w rankingu, która nie ma szans na uzyskanie zamówienia (chociaż różne rzeczy mogą się zdarzyć w świecie ZP) musi być uzupełniona np. o brakujące oświadczenie wstępne.

Zawracanie głowy, prawda?

Z kolei w procedurze odwróconej zamawiający bada jedynie oferty (czy nie podlegają odrzuceniu), dokonuje ich oceny i sprawdza tylko tę ocenioną najwyżej. Jeżeli więc w ofercie nr 2 w rankingu brakuje JEDZa, ale nie ma w niej błędów skutkujących jej odrzuceniem (niezgodność z SIWZ, niezgodność co do formy etc.), zamawiający pomija ten “szczegół” i skupia się na ofercie nr 1.

UWAGA nowość. Procedura odwrócona jest uregulowana w art 139 nPzp. Pozwoli ona zamawiającemu nie żądać na pierwszym etapie (czyli wraz z ofertą) nawet oświadczenia wstępnego. Taki zamawiający otrzyma jedynie oferty i tylko je będzie badał i oceniał. Cała podmiotowa kwalifikacja będzie dotyczyła jedynie najwyżej ocenionego.

Maciej Lubiszewski

Według informacji przekazanych przez Prezesa UZP od 2.11.2020 r. użytkownicy (zamawiający i wykonawcy) uzyskają dostęp do platformy e-zamówienia.

Dostęp ma umożliwiać rejestrację na platformie i zapoznanie się z udostępnionymi materiałami edukacyjnymi.

Takie rozwiązanie ma rozłożyć w czasie liczbę rejestracji kilkudziesięciu tysięcy podmiotów.

Warto już listopadzie skorzystać z tej możliwości. Im bliżej stycznia, tym będzie tłoczniej.

Maciej Lubiszewski

Pisałem wcześniej o projekcie rozporządzenia w sprawie podmiotowych środków dowodowych. Wyraziłem tam swoje wątpliwości dotyczące włączenia do katalogu tych środków “próbek, opisów, fotografii dostarczanych produktów”.

Wątpliwości te podtrzymuję, ale chciałbym pociągnąć ten wątek i zająć się certyfikatami potwierdzającymi wdrożenie określonych norm zapewnienia jakości. W skrócie będę posługiwał się określeniem ISO – myślę, że wszyscy wiedzą, o co chodzi.

Obecnie wymóg wdrożenia ISO jest traktowany jako wymóg przedmiotowy, o czym świadczy choćby treść § 13 rozporządzenia o dokumentach. Również KIO potwierdziła w swoich wyrokach taki właśnie charakter wymogu wdrożenia systemu zarządzania jakością – por. np. KIO 508/20, s. 36.

W nowej ustawie wymóg, by “wykonawcy spełniali wymagania odpowiednich norm zarządzania jakością, w tym w zakresie dostępności dla osób niepełnosprawnych oraz systemów lub norm zarządzania środowiskowego” znalazł się wśród możliwych sposobów określenia warunku dotyczącego zdolności technicznej lub zawodowej (art. 116 ust. 1 nPzp).

W ślad za regulacją ustawową, nowe rozporządzenie (jak wynika z projektu) w § 9 pkt 12 wymienia “zaświadczenie niezależnego podmiotu…”, czyli certyfikat (np. ISO).

Mamy tu więc do czynienia z istotną zmianą charakteru żądania wdrożenia ISO z przedmiotowego na podmiotowy. Konsekwencje są dość daleko idące.

Otwiera się bowiem możliwość udostępniania certyfikatu przez podmiot trzeci (był “handel referencjami” zacznie się “handel certyfikatami”). Wyjściem z sytuacji może być uznanie, że certyfikat poświadcza pewien rodzaj kwalifikacji zawodowych wykonawcy, a więc w przypadku RB lub U może zadziałać art. 118 ust 2 wymagający, aby podmiot trzeci brał udział w realizacji zamówienia.

Pojawia się też problem spełniania takiego warunku przez konsorcjum.

Ratunkiem może być art. 117 ust. 1, który pozwoli zamawiającemu określić szczególny, obiektywnie uzasadniony, sposób spełniania warunku wdrożenia ISO przez wykonawców wspólnie ubiegających się o zamówienie.

Warto też pamiętać, że certyfikat nie będzie składany wraz z ofertą (tak jak przedmiotowe środki dowodowe), lecz na zasadach, które już dobrze znamy: zamawiający będzie wzywał jedynie wykonawcę, którego oferta otrzymała największą liczbę punktów.

Maciej Lubiszewski