Konferencja w Warszawie

Maciej Lubiszewski08 lipca 20173 komentarze

Zgodnie z zapowiedzią kolejny wpis poświęcam swojej konferencyjnej aktywności.

Tym razem Warszawa.

Urząd Zamówień Publicznych zaszczycił mnie propozycją wystąpienia na konferencji poświęconej przygotowaniu postępowania.

Moim zadaniem było przedstawienie reguł szacowania wartości zamówienia.

Wyzwanie podjąłem, choć nie bez obaw. Liczyłem się bowiem z pytaniami typu „czy łączyć wartość chleba z wartością masła?„.

Sprawozdanie z konferencji znajduje się tu a prezentacja, z której korzystałem – tu.

Jak przystało na konferencję, odbyła się dyskusja plenarna i kuluarowa – obydwie bardzo interesujące.

Chyba większość głosów/pytań wiązała się z sumowaniem wartości. Reguły są znane – przytoczyłem je na slajdzie nr 16 – co nie oznacza, że ich stosowanie jest proste.

Przykładem tzw. trudnego przypadku może być zamówienie na termomodernizację budynków.

Zamawiający już na początku roku zna liczbę planowanych robót, jednak dokumentację przygotowuje sukcesywnie. Chce sumować wartość tych termomodernizacji, jednak w czasie przygotowywania pierwszego przetargu nie dysponuje wszystkimi kosztorysami (co jest zrozumiałe). Jak oszacować wartość zamówienia?

No cóż, w przypadku tego zamawiającego spełnione są wszystkie trzy warunki traktowania wszystkich zaplanowanych termomodernizacji jako jednego zamówienia. PZP wymaga, by podstawą ustalenia wartości zamówienia na wykonanie robót budowlanych był kosztorys inwestorski.

To, że zamawiający dzieli to jedno zamówienie na części (do czego ma pełne prawo), nie zwalnia go z obowiązku łącznego oszacowania wartości całości na podstawie kosztorysów inwestorskich – ustawa nie przewiduje w tym zakresie żadnych wyjątków.

Wychodzi więc na to, że zamawiający powinien takie kosztorysy opracować już na etapie pierwszego z całej serii postępowań. Dura lex sed lex.

Inny ciekawy problem to sytuacja unieważnienia postępowania w jednej z wielu części. Zamawiający wznawia postępowanie, lecz tylko w zakresie tej małej, unieważnionej wcześniej części. Co będzie wartością tego zamówienia?

Ulubioną odpowiedź prawników brzmi „to zależy„.

To zależy 🙂

To zależy od tego, z jakich powodów połączyliśmy wartości tych części w poprzednim postępowaniu. Jeżeli solidnie wczytamy się w treść art 32 ust 4 PZP, zauważymy, że mamy tu dwie możliwości (dla ułatwienia fragmenty tego przepisu zaznaczam poniżej kursywą):

a. jest to w rzeczywistości jedno zamówienie (spełnione są trzy warunki) i podział na części miał na celu zwiększenie konkurencyjności postępowania i otwarcie go na większą liczbę wykonawców. W takim przypadku ta okoliczność (tj. jedność zamówienia) nie ustaje na etapie wznowionego postępowania – będziemy tu mieli do czynienia z udzielaniem zamówienia w częściach, z których każda stanowi przedmiot odrębnego postępowania. Wartością szacunkową będzie więc wartość całego zamówienia, a nie tylko tej małej części, której dotyczy to wznowione postępowanie;

b. w rzeczywistości są to odrębne zamówienia, które zamawiający z sobie znanych powodów połączył w jedno postępowanie. W takim przypadku przy wznowieniu postępowania w zakresie tej małej części odpada nam obowiązek sumowania wartości, ponieważ wynikał on wyłącznie z faktu dopuszczenia możliwości składania ofert częściowych – miał on więc charakter incydentalny. W konsekwencji wznowioną część liczymy osobno.

Na koniec pytanie o to, co wliczać do wartości zamówienia, oprócz wynagrodzenia wykonawcy. Niekiedy da się przewidzieć, że zamówienie będzie realizowane przez osobę fizyczną, która nie wystawi zamawiającemu faktury, tylko zwykły rachunek. Na zamawiającym może spocząć obowiązek zapłacenia „swojej” części składek zusowskich (część wykonawcy zostanie potrącona z jego wynagrodzenia). Czy te składki wliczać do wartości zamówienia?

W swoim wystąpieniu kilkakrotnie akcentowałem, że wartością jest całkowity i realny koszt realizacji zamówienia, jaki poniesie zamawiający.

„Realność” odniosłem do aktualnych uwarunkowań rynkowych.

„Całkowitość” – do wszystkich przewidywalnych i bezpośrednich kosztów wykonania zamówienia. Jeżeli zamawiający wie (przewiduje), że oprócz wynagrodzenia po jego stronie pojawi się jeszcze koszt składki ZUS, to nie widzę powodów, dla których tego kosztu miałby nie wliczać do wartości szacunkowej zamówienia.

Szkolenia z mowy ;)

Maciej Lubiszewski20 czerwca 2017Komentarze (0)

UOKiK przygotował platformę e-learningową, na której opublikował szkolenie dotyczące zmów przetargowych.

Wystarczy wejść na www.szkoleniazmowy.uokik.gov.pl (stąd tytuł niniejszego wpisu) i zarejestrować się, by dowiedzieć się, czym jest zmowa, jakie są jej przejawy, jak ją wykrywać i zwalczać.

Myślę, że warto, tym bardziej, że UOKiK specjalizuje się w tej tematyce, co daje rękojmię wysokiej jakości szkolenia.

Niezależnie od tego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów planuje jednodniowe szkolenia „w realu„. Mają odwiedzić każde województwo. Obowiązuje rejestracja od 21 czerwca via strona: www.szkoleniarejestracja.uokik.gov.pl

A na dokładkę od 21 czerwca dostępna ma być strona www.uokik.gov.pl/swiadomy_zamawiajacy.php. Nazwa zachęcająca, więc warto tam zajrzeć.

Konferencja w Łodzi

Maciej Lubiszewski19 czerwca 20174 komentarze

Trzy tygodnie temu odwiedziłem Łódź, a dokładniej – tamtejszy Wydział Prawa i Administracji. Działające tam Centrum Zamówień Publicznych i PPP pod przewodem dr Ani Górczyńskiej co rok organizuje międzynarodową konferencję naukową poświęconą zamówieniom publicznym.

W tym roku tematem konferencji były aspekty społeczne w zamówieniach publicznych.

To była dla mnie okazja, by podzielić się swoimi przemyśleniami na temat miejsca i roli praw człowieka w sferze ZP. Skupiłem się na art 7 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. Czasu było bardzo mało, więc referat był dość hasłowy, pełniej wypowiem się w publikacji pokonferencyjnej.

Przy okazji poznałem się z jednym z naszych Czytelników (pozdrawiam Cię, Maćku), który (zresztą całkowicie słusznie) zarzucił nam, że blogowo strasznie się obijamy.

No cóż, z faktami się nie dyskutuje, lecz obowiązki zawodowe mają pierwszeństwo przed blogiem.

I rodzina 🙂

W zasadzie cała dyskusja skupiła się wokół klauzul prospołecznych. Nie brakowało wypowiedzi emocjonalnych – było super 🙂

Jestem zwolennikiem rozwiązań prospołecznych, chociaż staram się pochylić nad każdym argumentem przeciwko nim.

No może prawie każdym – jakoś nie pociąga mnie dyskusja nad systemem ZP w stylu: „poszedłem do lasu i porozmawiałem z drwalami. Żaden z nich nie wyobraża sobie pracy na umowie o pracę.” To nie jest argument, który powinien paść podczas debaty naukowej – to trąci manipulacją.

Za to docierają do mnie następujące argumenty:

a. w niektórych branżach nie zawiera się umów o pracę, ponieważ wykonawcy mają swoje jednoosoboowe biznesy i pracują na własny rachunek – w takiej sytuacji klauzula zatrudnieniowa może znacząco obniżyć konkurencyjność postępowania lub nawet zamknąć wszystkim wykonawcom dostęp do zamówienia

b. niekiedy określenie, czy dany stosunek prawny zawiera wszystkie cechy stosunku pracy jest zadaniem piekielnie trudnym i nawet sądy pracy mają z tym kłopot (a co dopiero tzw. „zwykły zamawiający”) – na marginesie pojawia się ciekawe zagadnienie roli KIO w ocenie, czy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, za chwilę do tego wrócę.

To nie są problemy wydumane przez jakichś teoretyków-gawędziarzy – one istotnie mogą pojawić się w praktyce (być może już się pojawiły).

Jednak to nie oznacza, że musimy wylewać dziecko z kąpielą, uchylając całą klauzulę zatrudnieniową. W systemie wbudowane są instrumenty, które mogą doprowadzić do wyeliminowania zbędnej i szkodliwej (w danym postępowaniu) klauzuli. Mam tu na myśli: dialog techniczny, wyjaśnienie SIWZ, odwołanie do KIO.

W pierwszym przypadku inicjatywa należy do zamawiającego, który w razie wątpliwości może kwestię klauzuli zatrudnieniowej włączyć do agendy dialogu.

Drugi przypadek uznaję za najlepszy. Wykonawcy mogą szybko i tanio spróbować przekonać zamawiającego, że w danym postępowaniu klauzula zatrudnieniowa jest złym pomysłem. W efekcie zamawiający może zmienić SIWZ i ogłoszenie. Widzę też tu miejsce na zorganizowanie zebrania wykonawców, aby poznać opinie wszystkich zainteresowanych.

Trzeci przypadek pojawi się w razie uporu zamawiającego. System środków ochrony prawnej może go przymusić do zrezygnowania z głupiego (w danym przypadku) rozwiązania. Do postępowania mogą przystąpić inni zainteresowani wykonawcy, więc Izba może uzyskać dostęp do całego spektrum argumentów.

Tu się pojawia bardzo ciekawy wątek kompetencji KIO w zakresie prawa pracy. Oczywiście w KIO zasiadają ludzie specjalizujący się w PZP, ale przecież Izba niejednokrotnie wchodzi w zawiłe kwestie z zakresu prawa cywilnego, handlowego, budowlanego. Izba rozstrzygała, czy oczyszczalnia ścieków spełnia wymogi normy PN-EN…., a nawet, czy jednostka notyfikowana prawidłowo prowadziła badania jakości jakiegoś produktu oferowanego przez wykonawcę.

To tylko KIO.

Strona niezadowolona może zaskarżyć jej rozstrzygniecie do sądu okręgowego. Czasem sprawa trafia nawet do Sądu Najwyższego.

Póki co trwam więc na reducie i bronię klauzuli zatrudnieniowej. Ku mojej wielkiej radości problem śmieciówek z zamówieniach publicznych doczekał się badań naukowych.

W Łodzi poznałem Panią Katarzynę Dudę, prawniczkę i doktorantkę politologii, która badała zjawisko outsourcingu w branży ochrony i czystości w instytucjach publicznych.

Pisałem na blogu o stawce 3,50 zł za godzinę pracy ochroniarza w toruńskim muzeum. To jest wierzchołek góry lodowej.

Praktyki opisane przez Panią Dudę wołają o pomstę do nieba. Raport w wersji elektronicznej jest do pobrania stąd.

Zachęcam do lektury.

Można oczywiście przyczepić się, że badania sfinansowała lewicowa organizacja, ale po pierwsze najważniejsza jest zawartość raportu, zwłaszcza postawiona diagnoza – nikt chyba nie zaprzeczy, że problem jest realny.

Po drugie, uważam, że w Polsce potrzebujemy takiej „klasycznej” lewicy uwrażliwiającej nas na problem ubóstwa.

Mam nadzieję, że Doktorantce uda się pogłębić te badania i wydać solidną naukową (a więc recenzowaną) publikację.

Wiem, że blog jest czytany przez pracowników UZP – dla Was, moi drodzy, jest to lektura obowiązkowa. System ZP nie może być opisywany jedynie przez prawników, ewentualnie ekonomistów. Konieczne jest spojrzenie także z perspektywy socjologii (socjologii prawa) i politologii.

Tyle jeżeli chodzi o Łódź. Kolejny wpis będzie poświęcony mojej wyprawie do Warszawy i szacowaniu wartości zamówienia.

A jeszcze następny (zapewne) o wrażeniach z konferencji w Białymstoku (26-27 czerwca).

 

UZP wzmacnia potencjał administracji

Maciej Lubiszewski05 czerwca 20172 komentarze

Urząd Zamówień Publicznych pozyskał środki unijne na „wzmocnienie potencjału administracji” i zaczyna szkolić przedstawicieli zamawiających.

Szkolenia odbywają się w Warszawie.

O ile dobrze pamiętam (rozmawiałem o tym w grudniu w Krakowie, więc dość dawno i mogę się mylić) Urząd zamierza również nieść kaganek oświaty w Polskę, jednak póki co szczegółów nie znam – jak poznam, dam znać.

W najbliższym czasie – 8 czerwca – planowana jest konferencja pt. „Jak dobrze przygotowywać postępowanie o zamówienie publiczne. Doświadczenia praktyczne„. Ogłoszenie o naborze jest tu a program konferencji do pobrania tu.

Piszę o tym, ponieważ właśnie na tym szkoleniu będę jednym z prelegentów.

Urząd zaprosił mnie do wygłoszenia referatu o szacowaniu wartości zamówienia. Jeżeli macie ochotę posłuchać – zapraszam w imieniu swoim i UZP.

Ostrzeżenie

Robert Jaroszewski12 maja 2017Komentarze (0)

Uwaga tegoroczni studenci studiów podyplomowych w zakresie prawa zamówień publicznych – nadchodzę.

Do zobaczenia już jutro.

Podaję hasło promocyjne dla czytelników bloga – „indeks”.