Projekt noweli PZP

Maciej Lubiszewski20 stycznia 20162 komentarze

Jestem w Sopocie na kilkudniowych (niestety) feriach. Na dłuższe i dalsze eskapady nie starczyło czasu – tak to bywa, gdy ferie w oświacie nie pokrywają się z feriami w szkolnictwie wyższym.

Mimo to, mam baczenie na to co się dzieje w sprawie nowelizacji.

I oto jest!

Na stronie BIPu UZP opublikowano projekt ustawy o zmianie ustawy (wiadomo której).

Pewnie chciałbyś tu przeczytać jakąś relację/streszczenie/omówienie…

Póki co… zapomnij.

Raz, że rodzina rzecz święta.

Dwa, że lektura 105 stron ustawy nowelizacyjnej trochę czasu zajmuje.

Ale trafiłem na jedną bombę.

W punkcie 130 (str. 96) znalazł się projekt rozszerzenia katalogu podstaw do wniesienia odwołania w postępowaniach krajowych.

Do tego, co już jest projektodawca chce dodać: opis przedmiotu zamówienia, wybór oferty najkorzystniejszej i unieważnienie postępowania.

Jak dobrze pójdzie, moje marzenie się spełni…

Cena 40% lekiem na całe zło?

Maciej Lubiszewski14 stycznia 2016Komentarze (0)

Wiele serwisów (w tym także niezawodny red. Sławomir Wikariak i jego Dziennik Gazeta Prawna) podało informację o pierwszych konsultacjach projektu „europejskiej” nowelizacji PZP.

Forum tych konsultacji była (wciąż jest!) powołana niedawno Rada Dialogu Społecznego, w ramach której utworzono Doraźny Zespół ds. zamówień publicznych. Skład tego zespołu znajdziesz tu.

Żeby było jasne: projekt nowelizacji opracowywany jest w Ministerstwie Rozwoju. Te konsultacje, od których zacząłem wpis dotyczyły jedynie trzech spraw:

a. kryteriów pozacenowych (o czym jeszcze tu napiszę),

b. rozwiązaniom promującym umowy o pracę w sferze ZP (o tym też zaraz napiszę),

c. zamówieniom in house (o tym nie będę pisał, ponieważ Doraźny Zespół stwierdził, że w tej sprawie nie będzie się wypowiadał).

Zanim przejdę do meritum…

Przyzwyczailiśmy się, że projekty nowelizacji opracowuje UZP. Tym razem sprawę przejęło Ministerstwo Rozwoju.

I to chyba nawet dobrze.

UZP miał sporo czasu i czas ten – co stwierdzam „po owocach ich poznając”  – zmarnowało. Walnie przyczynili się do tego najpierw Pan Premier wywalając Sadowego, a następnie Pani Premier, nie powołując nowego Prezesa.

Aby przełamać marazm urzędników potrzebny jest impuls (żeby nie napisać: kopniak) polityczny. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że coś lepszego, niż dotychczas.

Ad rem.

Pojawił się pomysł, by waga kryterium cenowego nie mogła przekraczać 40%. To jest naturalnie ciąg dalszy walki z problemem „ceny 100%”. Najwidoczniej rozwiązanie obecnie obowiązujące nie spełniło pokładanych w nim nadziei (co mnie nie dziwi).

Tylko, czy ta propozycja je spełni?

Jeżeli nadal kryteriami pozacenowymi będą terminy realizacji, okresy gwarancji etc. to tak naprawdę niewiele się zmieni, ponieważ i tak najostrzejsza walka odbędzie się na polu „cena”. Przykładowo, jeżeli zrobimy z okresu gwarancji 60% i ustalimy okres maksymalny (co jest rozsądne) na 4 lata, to przecież wszyscy wykonawcy zaoferują 4 lata i dalej się będą tłuc na ceny.

Nie tędy droga.

Którędy?

Pisałem już wielokrotnie, że kluczowe znaczenie będzie odgrywała wzorcowa dokumentacja opracowana przez UZP. Tam naprawdę można przemycić masę świetnych rozwiązań.

Ale wóz z węglem już pędzi. Strona społeczna pomysłowi przyklasnęła, więc zaraz Sejm to klepnie, potem Dziennik Ustaw i… nic się nie zmieni.

Wprowadzenie wymogu zatrudniania na umowę o pracę to przejaw miotania się od ściany do ściany. Teraz jest to dopuszczalne, gdy „jest to uzasadnione przedmiotem lub charakterem (…) czynności” – art 29.4.4 PZP. To nie działa, bo nikt (z zamawiających) przy zdrowych zmysłach nie będzie się podkładał w imię interesu jakichś tam pracowników wykonawcy.

No to ktoś pomyślał: „wprowadzimy taki wymóg„. No fajnie, ale czy to na pewno się sprawdzi we wszystkich 200.000 postępowań prowadzonych rocznie?

Wątpię.

A nie lepiej po prostu wywalić z art. 29.4.4. cały ten fragment po „jeżeli”?

Lepiej.

JEDZ vel ESPD już jest!

Maciej Lubiszewski07 stycznia 2016Komentarze (0)

Wiele portali (choć UZP jak dotąd milczy)  donosi, że 5 stycznia Komisja Europejska przyjęła Jednolity Europejski Dokument Zamówienia. O JEDZu rok temu pisałem tu.

Urzędnicy, którzy to stworzyli zapewniają, że teraz świat będzie lepszy.

Zobaczymy.

Ja mam pewne wątpliwości. Wynikają one głównie z faktu, że prawo zamówień publicznych na poziomie europejskim regulowane jest dyrektywami, a nie rozporządzeniami.

W konsekwencji krajowe akty prawne (ustawy) poszczególnych państw mogą różnić się między sobą. W szczególności niektóre określenia mogą odbiegać od nazewnictwa użytego w dyrektywach.

To zaś może sprawić, że unijny JEDZ (choć pewnie przyjmie się ESPD – European Single Procurement Document) będzie dla wielu wykonawców po prostu nieczytelny.

Ale dajmy JEDZowi szansę.

W doniesieniach medialnych, w także w komunikacie prasowym KE nie zamieszczono namiarów na przyjęty dokument.

Pozwalam sobie tę lukę uzupełnić.

Otóż ESPD został wprowadzony na mocy Rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) 2016/7 z dnia 5 stycznia 2016 r. ustanawiającego standardowy formularz jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia.

Jest on dostępny w bazie EUR-lex pod tym adresem. PDF dostępny jest tu.

Oczywiście nie znalazłem czasu, aby przeczytać ten dokument. Zwróciłem jednak uwagę na dwie kwestie.

Po pierwsze Komisja dokona przeglądu praktycznego ESPD do 18.04.2017 r. (rok od daty implementacji dyrektywy). Nie można więc wykluczyć, że wkrótce wprowadzone zostaną jakieś zmiany.

Po drugie ESPD obowiązuje w postępowaniach unijnych, a decyzja o ewentualnym zastosowaniu go w postępowaniach, które nie są objęte dyrektywą należy do władz krajowych. W tym kontekście przypominam swój postulat z grudnia 2014, by zamiast ESPD wprowadzić „krajowy dokument zamówienia”, który – jako wykorzystywany częściej niż ESPD – będzie w większym stopniu uwzględniał polskie prawo zamówień publicznych.

 

Projekt jednak trafił do kosza?

Maciej Lubiszewski05 stycznia 2016Komentarze (0)

Jak donosi zamówieniowy serwis Woltersa Kluwera (za Dziennikiem Gazetą Prawną), rząd zdecydował, że jednak nie będzie kontynuował prac nad projektem nowego PZP.

W celu implementacji dyrektyw przyjęta zostanie nowelizacja dotychczasowej ustawy.

Jej projekt ma powstać w styczniu 2016 r.

Koniec forum na stronie UZP?

Maciej Lubiszewski04 stycznia 2016Komentarze (0)

Pisaliśmy już na naszym blogu o nowej stronie UZP: ja – tu, a Robert – tu. Nie napisaliśmy jednak, że zmiana jest głębsza niż tylko wygląd i układ witryny.

Jak pewnie wiesz, czasem zaglądam sobie na forum poświęcone zamówieniom, które funkcjonuje przy „starej” stronie UZP.

Uważam, że jest to użyteczne narzędzie wymiany doświadczeń, zdobywania często cennych informacji.

Oto na stronie forum znalazła się następująca informacja:

„Szanowni Państwo, w związku ze zmiana serwisu informacyjnego, usługi świadczone na dotychczasowej stronie, będą w najbliższym czasie stopniowo wygaszane. Wiąże się z tym również fakt, wstrzymania do momentu odwołania obecnego Forum dyskusyjnego. Informujemy , że z dniem 15 stycznia Forum dyskusyjne zostanie wyłączone.„

Pierwsze zdanie jeszcze zrozumiałem, ale pozostałe dwa są już poza moim zasięgiem intelektualnym.

W zdaniu drugim pracownik z UZP napisał o „wstrzymaniu do odwołania” forum, natomiast w zdaniu trzecim jest już mowa o „wyłączeniu” z dniem 15 stycznia.

Nie wiem, co oni tam planują, ale wyłączenie (na stałe) tak popularnego forum jest strzałem w stopę.

Oczywiście nie jest tak, że forum jest idealne. Zdarzają się tam wypowiedzi niemerytoryczne, błędne (choć te często są korygowane przez innych użytkowników) lub niekulturalne.

Ale tę niedoskonałość można naprawić, wprowadzając merytoryczny nadzór pracownika Urzędu Zamówień Publicznych.

Uważam, że zamiast wyłączania (wygaszania? wstrzymywania?) forum, lepszym pomysłem byłoby zamknięcie infolinii, na którą i tak nie można się dodzwonić, a nawet jak to się uda, to nie zawsze dzwoniący uzyska efektywną pomoc.

Dyżurujący tam prawnik jest tylko człowiekiem i czasem nie jest w stanie wyczerpująco odpowiedzieć w ciągu jednej – siłą rzeczy – krótkiej rozmowy. Poza tym taki dyżur musi być wyczerpujący – tam dzwoni cała Polska zamawiająca.

Niech zamiast siedzieć na telefonie, siądzie przy komputerze i śledzi, co się dzieje na forum i interweniuje w razie takiej konieczności.

Choćby i po jakimś czasie. Użytkownicy na pewno wrócą do tematu nawet po kilku dniach, gdy pojawi się tam wpis użytkownika o nazwie „Departament_Prawny_UZP”.

Mam nadzieję, że ktoś na ul. Postępu pójdzie po rozum do głowy i ani nie wyłączy, ani nie wygasi, ani nawet nie wstrzyma działalności forum.