13 w sobotę.

Robert Jaroszewski08 września 2014Komentarze (0)

13 września 2014 r. wchodzi w życie nowelizacja PZP, zmieniająca przepis stanowiący podstawę do kontroli przez Prezesa zamawiających wykorzystujących środki unijne, „jeżeli z uzasadnienia wniosku instytucji wynika, że zachodzi uzasadnione przypuszczenie”. Całość znowelizowanego art. 165 ust. 4 PZP będzie wyglądać następująco:

Prezes Urzędu wszczyna kontrolę doraźną na wniosek instytucji zarządzającej, o której mowa w przepisach o narodowym planie rozwoju, w przepisach o zasadach prowadzenia polityki rozwoju oraz w przepisach o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014–2020 lub w przepisach o wspieraniu rozwoju obszarów wiejskich z udziałem środków europejskiego funduszu rolnego na rzecz rozwoju obszarów wiejskich, lub w przepisach o pomocy społecznej, zwanej dalej „instytucją zarządzającą”, jeżeli z uzasadnienia wniosku instytucji wynika, że zachodzi uzasadnione przypuszczenie, że w postępowaniu o udzielenie zamówienia doszło do naruszenia przepisów ustawy, które mogło mieć wpływ na jego wynik.

Pechowo jak w piątek, chociaż w sobotę i tak co najmniej do 2020.

Do Roberta

Maciej Lubiszewski02 września 2014Komentarze (0)

O tempora… doszło do tego, że zamiast porozmawiać tradycyjnie (oko w oko) lub nowocześniej (smartfon w smartfon), wymieniamy się wpisami na blogu. Pachnie to trochę Big Brotherem, ale co tam… trzeba płynąć z nurtem.

Po pierwsze, gratuluję artykułu. Nie wszystko zrozumiałem (w szczególności dotyczy to przedostatniego akapitu) 🙂 , ale to pewnie wina wyłącznie kondycji moich szarych komórek, które zapędziłem do pracy nad książką.

Po drugie, jak być może wiesz, usługi niepriorytetowe wyjątkowo mi nie leżą.

Ja po prostu nie rozumiem, czemu to rozwiązanie służy, nie wiem, dlaczego usługa sprzątania jest priorytetowa, a usługa prawnicza – niepriorytetowa, no i o co chodzi z tym „priorytetem”?

Strasznie nie podoba mi się sformułowanie „nie stosuje się przepisów ustawy” z art 5 ust. 1 (ale także z art 4). Czy nie lepiej byłoby napisać coś w stylu „można nie stosować”?

Po trzecie, jestem daleki od gloryfikowania art 5 ust 1a. Przepis daje spore możliwość zarówno nieuczciwemu zamawiającemu, jak i kontrolerowi łasemu na premię. Nie żałuję więc, że znika, choć nie oznacza to, że podoba mi się art 5a.

Po czwarte, okoliczności wprowadzenia tego przepisu (art 5a) istotnie są niejasne. Rząd chyba skorzystał z okazji by „domknąć” rzekomą lukę. Argument, iż dotychczasowe rozwiązanie „może budzić wątpliwości co do zgodności z zasadami z TFUE” mnie nie przekonuje. To, że coś „może budzić wątpliwości” (czyje? jakie? na jakich podstawach?) jest zbyt słabą przesłanką do gmerania przy prawie. Przede wszystkim od wątpliwości jest Komisja Europejska, która może (w ostateczności) zaskarżyć państwo do TSUE. Wątpliwości może też rozstrzygnąć Trybunał (bez udziału Komisji) w trybie pytania prejudycjalnego.

Po piąte, nie uznaję metody „kopiuj-wklej„. Dotyczy to nie tylko prac dyplomowych, ale także metody na implementację norm unijnych. Rozumiem, że w języku Brukseli zwrot „przejrzysty, obiektywny, niedyskryminacyjny” coś tam znaczy. Ale cóż on znaczy na gruncie PZP made in Poland?

Niewiele.

Ta nieszczęsna dyskryminacja już w zamówieniach publicznych się pojawiła, choć nie rozumiem, dlaczego ustawodawca nie skorzystał z konstrukcji „równego traktowania” – królowej zasad udzielania zamówień?

Czy ustawodawca pisząc o przejrzystości miał na myśli coś więcej, niż obowiązek publikacji ogłoszeń? Jeżeli tak, to co? Tego pewnie nie wie nawet ustawodawca.

Natomiast, na czym ma polegać „udzielenie zamówienia w sposób obiektywy” nie wie chyba nawet sam Wszechmogący (dla niewierzących – Matka Natura).

Bełkot. Bełkot i jeszcze raz bełkot.

Po piąte, kolejną zmianą w zakresie usług niepriorytetowych będzie ich likwidacja, gdyż nowe dyrektywy podobno ich nie przewidują. Piszę „podobno”, ponieważ nowych dyrektyw nie czytałem. Przyznaję to publicznie, gdyż wiem, że w Polsce od deski do deski nie przeczytał ich nikt – a już na pewno nikt z Wiejskiej. Wizja wyrugowania konstrukcji usług niepriorytetowych tak mnie cieszy, że już dziś przestaję się tym zagadnieniem interesować.

Korzystam z okazji, by przekazać Koledze wyrazy najwyższego szacunku. Toruń pozdrawia Bydgoszcz 🙂

Do Macieja

Robert Jaroszewski01 września 2014Komentarze (0)

Maciej, może masz jakieś dopowiedzenia w sprawie?




Nie dalej jak wczoraj pewien Wykonawca poprosił mnie o pomoc w wyjaśnianiu, że zaoferowana przez niego cena nie jest rażąca.

Stan faktyczny: gmina, przetarg, cena nr 1 – 1.200.000, cena nr 2 – 1.800.000. Gmina wzywa do wyjaśnień, gdyż ma wątpliwości, czy przypadkiem cena nr 1 nie jest rażąco niska. Jedynym źródłem wątpliwości jest to, że 1,2 mln to mniej niż 1,8 mln, a 600.000 to sporo pieniążków.

Moje stanowisko: odpowiedzieć trzeba, ale wskażemy, że sam fakt, że cena nr 1 jest niższa od ceny nr 2 nie dowodzi, że mamy do czynienia z rażąco niską ceną. Sąd Okręgowy w Olsztynie wyprodukował jakiś czas temu taki wyrok, z którego wynika, iż zamawiający w wezwaniu z art 90 PZP musi precyzyjnie opisać swoje wątpliwości, aby umożliwić wykonawcy ustosunkowanie się do nich.

My teraz jesteśmy niczym dziecko we mgle. Piszemy naturalnie, że jesteśmy producentem urządzeń i stąd mamy niższe ceny, specjalizujemy się w tych robotach i mamy własny sprzęt, ale czy odpowiadamy w ten sposób na wątpliwości zamawiającego? Bóg raczy wiedzieć!

Stres jednak jest niewielki. Jeżeli zamawiający nas odrzuci, idziemy do KIO i przy dotychczasowym orzecznictwie mamy duże szanse na sukces.

Ale oto mędrcy z Wiejskiej postanowili poprawić to rozwiązanie.

Żeby pokazać Ci, jak bardzo poprawili załóżmy, że wartość zamówienia wynosi 1.800.000 zł., OK?

Zamawiający musi wezwać do wyjaśnień (cena niższa o więcej niż 30% od wartości zamówienia). Jedynym powodem jest „niskość” ceny. Odpisujemy, to co odpisaliśmy (jesteśmy producentem, robimy tylko to i mamy wspaniałe zaplecze techniczne, przez co niskie koszty). Zamawiający uznaje, że takie banialuki to każdy sobie może napisać, że brak dowodów, wyliczeń, raportów etc. i że nie udowodniliśmy,  że cena nie jest rażąco niska. Odrzuca naszą ofertę.

Pójdziemy do KIO? Jak będziemy mieli wolne 10.000 zł., to może pójdziemy, choć ja chyba namówię wykonawcę, by poszedł do kasyna albo na wyścigi. Tam będzie miał większe szanse 🙂  KIO może bowiem stwierdzić, że wartość wyliczona przez specjalistę-kosztorysanta odbiega od ceny ofertowej, a z odpowiedzi wykonawcy nie wynika, dlaczego tak się stało. I po sprawie.

Nasz kochany ustawodawca zastąpił wątpliwości zamawiającego „automatyczną” okolicznością (mniej niż 30%) – do tej pory KIO i SO orzekały, że sam fakt ceny niższej od wartości zamówienia lub innej oferty nie przesądza o tym, że cena jest rażąco niska – teraz ta linia orzecznicza wyląduje w koszu. Do tego przerzucił ciężar dowodu na wykonawcę, co czasem będzie oznaczało, że wykonawca będzie musiał wykazać, że kosztorysant przeszacował.

To już wolę udowadniać, że nie jestem wielbłądem…

Procenty

Robert Jaroszewski11 sierpnia 20142 komentarze

Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych w 2013 r.

Omówmy to, co wielu lubi najbardziej – procenty i to, co prawnicy lubią najbardziej – odwołania.

Liczba odwołań stanęła od lat w miejscu i ukształtowała się na poziomie 3.000 rocznie.

W 2013 r. wniesiono 3.044 odwołania (dane ze strony 37), z czego rozpatrzono … 3.055 (dane ze strony 71).

Osób idących z duchem czasu jest 16 %, gdyż tyle wszystkich odwołań stanowiły odwołania wniesione w formie elektronicznej.

44 % odwołań dotyczyło usług.

Odrzuconych i zwróconych było 12 %.

W 15 % procentach spraw zamawiający przestraszył się wykonawcy i uwzględnił zarzuty odwołania.

W 32 % spraw KIO orzekała na „nie” a w 24 % spraw na „tak”.

Wpłynęło 70 wniosków o uchylenie zakazu zawarcia umowy, co oznacza, że zamawiający nie dostrzegają użyteczności tego rozwiązania.

Wniesiono do Sądów Okręgowych 143 skargi na orzeczenia KIO a do 16 sądów nie wpłynęła żadna skarga na orzeczenie KIO.

Z faktami się nie dyskutuje, ale można wyciągnąć wnioski. Będziemy pisać o odwołaniach i skargach. Tych pierwszych zbyt dużo zwrócono i odrzucono, tych drugich zaś zaskakująco mało wniesiono no chyba, że KIO naprawdę wie wszystko.