Dokumenty przedmiotowe po nowemu

Maciej Lubiszewski06 marca 2020Komentarze (0)

Przygotowując wystąpienie na poniedziałkową konferencję, natrafiłem na przepis nowego PZP, którego celem jest uporządkowanie kwestii, która obecnie jest uregulowana wadliwie.

Jak wiadomo, zamawiajacy wzywa do złożenia dokumentów (co do zasady) tylko wykonawcę, którego oferta została najwyżej oceniona.

Ta reguła dotyczy również dokumentów przedmiotowych. Wynika to wprost z art 26 ust 1 i 2, które odsyłają do całego art 25 ust 1 PZP, wymieniającego nie tylko dokumenty podmiotowe (art 25 ust 1 pkt 1 i 3), ale także przedmiotowe (art 25 ust. 1 pkt 2).

Niektórzy zaklinają rzeczywistość twierdząc, że można żądać dokumentów przedmiotowych, jeżeli potwierdzają one okoliczności stanowiące kryetria oceny ofert.

Moim zdaniem nie można.

Już za trzy kwartały spory te przetnie art 107 ust. 1 nowego PZP, w którym jednoznacznie stwierdzono, że dokumenty przedmiotowe (określane przedmiotowymi środkami dowodowymi) wykonawca składa wraz z ofertą.

I teraz wszytsko będzie jasne. Zamawiajacy będzie w stanie samodzielnie zweryfikować zgodność treści każdej oferty z „warunkami zamówienia” (nowemu nazewnictwu trzeba będzie poświęcić odrębny wpis).

Interesujące rozwiązanie zostało wprowadzone do art 107 ust. 2 nPZP.

Uregulowano w nim doskonale znaną procedurę uzupełniania dokumentów, przy czym będzie ona miała charakter fakultatywny w tym sensie, że zamawiajacy będzie zobowiązany wzywać do uzupełnienia brakujacych lub niekomplentych dokumentó przedmiotowych tylko wówczas, gdy przewidział to w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia.

Ciekawi mnie, w którą stronę pójdzie praktyka zamawiających.

–Maciej Lubiszewski–

Koronawirus a zamówienia publiczne

Maciej Lubiszewski02 marca 20202 komentarze

Mój znajomy jest właścicielem hurtowni środków czystości, artykułów BHP itp. Jego firma weszła na rynek zamówień publicznych i czasem rozmawiamy sobie o zmiennych kolejach losu wykonawcy w świecie przetargów.

Dziś spotkaliśmy się w szkole, skąd odbieraliśmy nasze córki. Zgadnijcie, o czym zaczęliśmy gawędzić.

Jasne – o koronawirusie 🙂 Oczywiście w kontekście zamówień publicznych.

Gdyby nie ten kontekst, w ogóle nie podjąłbym tematu w ramach protestu przed nakręcaniem – nomen omen – niezdrowych emocji przez ogłupiałe do reszty media.

Jak się okazuje, azjatyccy producenci niektórych środków wstrzymali wysyłkę niektórych swoich produktów do Europy. W konsekwencji ceny tych produktów poszybowały pod niebiosa, do tego wielu z nich po prostu zaczęło brakować na półkach.

Co w takiej sytuacji ma zrobić wykonawca, który realizuje zamówienie polegające na sukcesywnej dostawie takich produktów?

Wszystko zależy od treści zawartej umowy.

Możliwych opcji jest wiele: od skrajności polegającej na odpowiedzialności wykonawcy na zasadzie ryzyka i drakońskich karach umownych po klauzule waloryzacyjne (choć wątpię, czy w tej branży takie klauzule się stosuje) i umownie przewidzianą możliwość podwyższenia wynagrodzenia w takich sytuacjach. W grę mogą wejść rozwiązania pośrednie, jak też np. art. 144 ust 1 pkt 1 PZP.

Czy startować w przetargu na dostawę produktów, których zaczyna brakować?

Takie sytuacje uzmysławiają, jak ważne jest dokładne zapoznanie się z dokumentacją przetargową (zwłaszcza z projektem/wzorem umowy) i dopiero na tej podstawie właściwe skalkulowanie ryzyka.

– Maciej Lubiszewski –

Batory o korupcji

Maciej Lubiszewski22 stycznia 2020Komentarze (0)

Dawno, a może nawet nigdy, nie miałem tak obciążonego dydaktyką semestru – wyrabiam w nim dwukrotność rocznego pensum. W efekcie często nie wiem, jak się nazywam.

Jedną z konsekwencji jest moje milczenie na blogu. Proszę o wybaczenie i obiecuję poprawę (od połowy lutego).

I pewnie milczałbym nadal, gdyby nie e-mail od mojej znajomej z Fundacji Batorego, która zaprosiła mnie na seminiarium pt. „Zapobieganie korupcji w zamówieniach publicznych„, prosząc jednocześnie o powiadomienie o tym wydarzeniu Czytelników bloga.

Ja niestety nie dam rady przyjechać (z przyczyn, od których zacząłem ten wpis), ale za przyzwoleniem Karoliny zapraszam Was wszystkich do zgłoszenia swojego udziału w tym seminarium.

Program seminarium jest do pobrania tu.

Formularz zgłoszeniowy – tu.

Udział jest bezpłatny. Organizatorzy zapewniają przerwę kawową i lunch. Byłem w ubiegłym roku i było świetnie.

–Maciej Lubiszewski–

wyrok TSUE w sprawie C 285/18, UAB Irgita

Robert Jaroszewski17 października 20192 komentarze

Wyrok dla kapłanów in-house w Polsce (C‑285/18).

 

Okoliczność, że zamówienie typu in- house w rozumieniu art. 12 ust. 1 dyrektywy 2014/24 nie jest objęte zakresem stosowania tej dyrektywy, nie może zwalniać państw członkowskich, ani też instytucji zamawiających, od poszanowania zasad równego traktowania, niedyskryminacji, proporcjonalności i przejrzystości;

zatem

udzielenie zamówienia typu in- house, które spełnia warunki określone w art. 12 ust. 1 lit. a)-c) dyrektywy 2014/24, nie jest samo w sobie zgodne z prawem Unii.

 

Ten wyrok potwierdza nasze krajowe przekonania (KIO 2567/17), choć bywa różnie (KIO 96/17).

Szkopuł w tym, że my tu w Polsce mamy dwa in-house… jeden uregulowany w PZP, drugi mający swe źródło w ustawie o gospodarce komunalnej.

To dwoistość in-house to jest dopiero sztuka, istne prestidigitatorstwo.

Nie wdając się jednak w arcyciekawe szczegóły tzw. bezumownego/powierzeniowego/administracyjnego in-house (nomenklatura zaczerpnięta z różnych opracowań tematu), czas i tej procedurze zacząć się przyglądać przez pryzmat sprawy Irgita, choćby po to, by nie stała się procederem.

„Dziś i jutro” już pojutrze

Maciej Lubiszewski04 października 2019Komentarze (0)

Mamy na UWM bardzo fajną rozgłośnię radiową.

Nazywa się UWM FM.

I dziś zajrzał do mnie Pan Redaktor, aby podpytać, co to za konferencja kroi się w poniedziałek (7 października).

Relacja z tego miłego spotkania jest tu.

–Maciej Lubiszewski–