Wpis o polisach spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem. Postanowiłem pójść za ciosem i poruszyć jeszcze jeden wątek związany z warunkiem posiadania ubezpieczenia OC.

Będzie o sumowaniu polis.

Sumowanie polis OC

Sumowanie polis OC

Wyobraźmy sobie, że zamawiający postawił warunek posiadania polisy w zakresie prowadzonej działalności związanej z przedmiotem zamówienia na sumę min. 5.000.000 zł.

Wykonawca, który samodzielnie nie spełnia warunku ma dwa wyjścia:

Czytaj dalej >>>

Polisa w przetargu

Maciej Lubiszewski18 marca 20205 komentarzy

Co jakiś czas spotykam sie z sytuacją, w której zamawiajacy nie jest do końca pewien, po co zażądał polisy od wykonawcy. Celem niniejszego wpisu jest uporządkowanie tej materii.

Polisa wykonawcy może występować w dwóch wcieleniach:

  1. jako potwierdzenie spełniania warunku udziału w postępowaniu,
  2. jako wymóg przedmiotowy.

Ad.1. Zamawiajacy ma prawo wprowadzić warunek udziału w postępowaniu dotyczący sytuacji ekonomicznej lub finansowej. Jest to sensowne, gdy realizacja zamówienia wymaga sporych nakładów finansowch ze strony wykonawcy. Jak się ma ubezpieczenie OC do sytuacji ekonomicznej lub finansowej wykonawcy?

Ta relacja nie jest prosta.

Moim zdaniem, rozsądnym wytłumaczeniem jest to, że ubezpieczyciel przed udzieleniem zamówienia niekiedy prześwietla swojego przyszłego klienta szacując swoje ryzyko. Jeżeli takie ryzyko będzie wysokie, towarzystwo ubezpieczeniowe może wyliczyć bardzo wysoką składkę – kwota może być dla niektórych firm zaporowa. Polisa jest więc pośrednim dowodem, że wykonawca znajduje się w dobrej kondycji.

Problemem jest zachowanie proporcjonalności warunku: jaka polisa (warunki, suma) powie zamawiajacemu, że wykonawca podoła finansowo zamówieniu? Operowanie sumą ubezpieczenia i wartością zamówienia wydaje mi się zbyt proste. Jeżeli zamawiający nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, powinien albo zapytać fachowca, który na tym sie zna albo… odpuścić stawianie tego warunku.

Ta polisa ma znaczenie wyłacznie w trakcie postępowania. Może wygasnąć dzień po wybraniu oferty, wykonawca może jej nie przedłużyć i nic mu się złego nie powinno stać.

Ad.2. Zamawiający ma również prawo wymagać, aby wykonawca był ubezpieczony w trakcie realizacji zamówienia. To już jest warunek przedmiotowy. Taki warunek zaczyna działać dopiero od momentu udzielenia zamówienia (zawarcia umowy). Polisa będzie tu służyła jako zabezpieczenie ewentualnych roszczeń zamawiającego lub osób trzecich.

Zamawiający powinien zastanowić się, jakie roszczenia (i o jakiej wartości) mogą pojawić się w trakcie wykonywania zamówienia i wprowadzić wymóg, aby ubezpieczenie obejmowało te sytuacje. Warto zauważyć, że suma ubezpieczenia nie musi pokrywać się z wartością zamówienia – wszystko zależy od przewidywanych ryzyk.

Wykonawca nie musi mieć tej polisy w trakcie postępowania, ważne, aby przedstwaił ją bezpośrednio przed zawarciem umowy. Umowa może też przewidywać konieczność przedłużania obowiązywania polisy i przedstawiania zamawiajacemu jej kopii.

Czy zamawiający może wykorzystać w jednym postępowaniu obydwa wcielenia polisy?

Tak, ale musi pamiętać, że polisa traktowana jako warunek różni się od polisy traktowanej jako wymóg przedmiotowy (patrz wyżej). To, że dołączona do oferty polisa nie zabezpieczy niektórych roszczeń zgłaszanych na etapie realizacji, nie oznacza, że wykonawca nie jest w stanie sfinansować zamówienia.

Zamawiający powinien bardzo dobrze przemyśleć, po co jest mu potrzebna polisa wykonawcy.

Najczęściej chce zabezpieczyć bezproblemową likwidację szkód, które mogą powstać podczas wykonywania zamówienia.

Super! Bardzo dobrze to świadczy o roztropności zamawiajacego.

Tylko, że w takim przypadku stawianie warunku udziału w postępowaniu polegajacego na posiadaniu ubezpieczenia OC jest bezsensowne.

Wystarczy wpisać do opisu przedmiotu zamówienia: wymóg ubezpieczenia przez caly okres realizacji zamówienia; parametry polisy; obowiązek przedstawienia polisy przed zawarciem umowy i przedłużania jej w trakcie trwania umowy.

–Maciej Lubiszewski-

Skok w XXI wiek

Maciej Lubiszewski16 marca 2020Komentarze (0)

Kilka dni temu pisałem, że warto wykorzystać epidemię i dać zamawiajacym podkładkę, dzięki której odważyliby się otwierać oferty korzystajac z transmisji on-line. Tu jest link to tamtego wpisu.

I proszę.

Dziś UZP taką podkładkę przygotował.

Co wiecej, jest ona tak napisana, że – mam nadzieję – zrodzi sie stała praktyka relacjonowania otwarcia ofert w internecie.

Tak oto wirus sprawił, że zrobiliśmy kolejny krok w kierunku informatyzacji zamówień publicznych.

I to bez platoform, bezpiecznych podpisów, szyfrowania.

Brawo!

–Maciej Lubiszewski–

Na forach pojawia się coraz więcej pytań o wpływ koronawirusa na procedurę udzielania zamówień publicznych. Większość zagadnień ogniskuje sie wokół otwarcia ofert, ponieważ to jest czynność, w której należy zapewnić każdemu możliwość osobistego w niej udziału.

Przede wszystkim spec ustawa niewiele nam tu pomoże. Owszem jest tam art. 6 dotyczący zamówień publicznych, lecz jego celem jest wyłaczenie stosowania PZP wobec zamówień na „towary” (czy to jest pojęcie węższe niż dostawy, czy mi się tylko wydaje?) lub usługi niezbędne do walki z zarazą i to jeszcze pod pewnymi warunkami:

  • jeżeli zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby lub
  • jeżeli wymaga tego ochrona zdrowia publicznego.

W takich przypadkach zakup dokonywany jest z pominięciem PZP, w grę wejdzie zapewne wewnętrzny regulamin, chociaż i on może być odłożony na półkę, gdyby np. miał opóźnić nabycie jakiegoś leku.

W pozostałych przypadkach wciąż jesteśmy skazani na PZP, a ustawa nie przewiduje żadnego odstępstwa od jawnego otwarcia ofert.

Utarło się, że jawne otwarcie ofert skutkuje koniecznością zapewnienia wszystkim zainteresowanym bezpośredniego udziału w sesji otwarcia. A skoro tak, to konieczne jest spotkanie oko w oko.

W efekcie otwarcie ofert może przyczynić się do szerzenia wirusa.

Jakie są możliwe wyjścia z tej sytuacji?

  1. przedłużyć termin składania i otwarcia ofert modląc się o wymarcie tych gadzich mikrobów – rozwiązanie dobre, o ile ma się czas;
  2. zorganizować standardową sesję, zachowując jednak szczególne środki ostrożności: otwarcia nie musi dokonywać cała komisja, wykonawców można oddalić lub odgrodzić od przedstawicieli zamawiającego i od siebie nawzajem – rozwiązanie kiepskie, ponieważ nie zapobiegnie zarażeniom, poza tym siedziba zamawiajacego może być tego dnia zamknięta;
  3. zorganizować transmisję online z otwarcia ofert – rozwiązanie dobre, o ile nie trafi się na złośliwca, który będzie zarzucał brak możliwości bezpośredniego udziału w sesji.

Moim skromnym zdaniem koronawirus jest dobrym okresem, aby wejść w XXI wiek i odłożyć do muzeum nożyk do otwierania kopert. Ustawa przewiduje wymóg jawności (o bezpośredniości udziału w sesji otwarcia nie ma w niej mowy), który powinno się interpretować w świelte warunków dnia dzisiejszego, a nie według stanu na 1994 r.

Moje zdanie jest jednak zbyt skromne, może warto byłoby wypracować stanowisko UZP, KIO, Ministerstwa Rozwoju, które byłoby dobrą podkładką dla zamawiających, którzy mają prawo troszczć się o zdrowie swoich pracowników.

–Maciej Lubiszewski–

W poniedziałek byłem w Warszawie na konferencji organizowanej przez Profesora Ryszarda Szostaka i Wydawnictwo Beck. Jest to ciekawe wydarzenie, w swojej formule łączące konferencję naukową ze szkoleniem dla praktyków.

Mówiłem o obowiązywaniu warunków udziału w postępowaniu na etapie wykonywania umowy.

Jak wiadomo, co do zasady, warunki na tym etapie już nie obowiązują. Piszę „co do zasady”, ponieważ PZP (dzisiejsze i nowe) przewiduje dwa wyjątki.

Zamawiający, któremu z jakichś względów zależy na przeniesieniu warunków na czas realizacji zamówienia, powinien o to zadbać wpisując odpowiednie postanowienia do umowy.

Praktyka w tym zakresie wygląda przeróżnie.

Niekiedy zamawiajacy staje na głowie, aby opracować warunki, zweryfikować ich spełnianie, obronić przed KIO decyzję o wykluczeniu itd., natomiast później, po zawarciu umowy, nikt już sobie tymi warunkami nie zawraca głowy.

W efekcie może okazać się, że zamówienie było wykonywane przez wykonawcę, który nie spełniał wymogów podmiotowych, a raczej spełniał je, ale tylko w trakcie przetargu.

Zaproponowałem spojrzenie na warunki udziału w postępowaniu w sposób, który może przyczynić się do poprawy opisanej wyżej praktyki.

Warunki udziału w postępowaniu odnoszą się do określonych cech wykonawcy. Niektóre z tych cech mają charaketr stały, składając się na status wykonawcy. Inne mają charakter doraźny, tworząc jego zasoby.

Cechy, które zaliczam do statusu (uprawnienia wykonawcy, doświadczenie wykonawcy, sytuacja ekonomiczna taka jak obrót/przychód i stosunek aktywów do zobowiązań) zwykle występują niezależnie od postępowania.

Cechy tworzące zasób (środki finansowe, zasoby techniczne, zasoby kadrowe), mogą zostać wykreowane (nawet sztucznie) na potrzeby danego postępowania.

W przypadku cech stałych potrzeba zapewnienia ich aktualności przez cały okres realizacji zamówienia jest słabsza, niż w przypadku cech doraźnych. Praktyka pokazuje, że zamawiający przywiązują szczególną wagę do uprawnień (i bardzo dobrze) wpisując wymóg ich posiadania do umowy, natomiast pozostałe cechy „statusowe” odpuszczają (i bardzo dobrze).

Natomiast w przypadku cech doraźnych, zamawiajacy powinien dobrze przemyśleć, czy nie warto przenieść ich na grunt kontraktu. Jeżeli zamawiajacy stawia warunek dysponowania odpowiednim sprzętem, ponieważ jest on niezbędny do sprawnego wykonania umowy, to logiczne będzie wprowadzenie do umowy wymogu jego posiadania i wykorzystywania w trakcie wykonywania umowy.

Temat jest szerszy, ale to tylko blog. Więcej (np. o tym jak potraktować polisę) znajdzie się w przygotowywanym artykule do Kwartalnika PZP.

–Maciej Lubiszewski–