Zamówienie w częściach

Maciej Lubiszewski01 kwietnia 20168 komentarzy

Czytając projekt noweli trafiłem na propozycję zmian w art. 96 ust. 1 PZP.

Nie jest to przepis szczególnie często czytany przez zamawiających, o wykonawcach nie wspominając. Wymienia on elementy protokołu postępowania, który przecież w praktyce wypełniany jest za pomocą formularza wprowadzonego specjalnym rozporządzeniem.

Projektodawca zamierza rozbudować ten przepis, ale ze względu na fakt, że protokół nadal będzie miał postać formularza, nie będę tej propozycji omawiał.

Zastanowił mnie pkt 11, który określa, że w protokole zamawiający będzie musiał wskazać „powody niedokonania podziału zamówienia na części„.

Pomyślałem: o co chodzi?

Z wcześniejszych przepisów nie wyczytałem, aby zamawiający miał obowiązek dokonania podziału zamówienia na części.

Istotnie, takiego obowiązku ustawodawca nie wprowadza.

Ma się wprawdzie pojawić art 36aa (to „aa” nie brzmi fajnie, prawda?) uszczegóławiający regulację dotychczas znaną z art 83 ust 2 i 3 PZP, ale kluczowy art 36aa ust 1 jedynie uprawni zamawiającego do podzielenia zamówienia na części.

Z tą zagwozdką można poradzić sobie na dwa sposoby.

Po pierwsze można uznać, że jest to proste przeniesienie dyrektywy do polskiego porządku prawnego i temat zamknąć.

Po drugie można przyjąć, że prawodawcy (unijnemu a za nim – krajowemu) chodziło o to, by zmusić zamawiającego do zastanowienia się, czy aby przypadkiem przygotowywanego postępowania nie podzielić na części.

Taka refleksja może skłonić go do podziału zamówienia, przez co zwiększy się dostępność danego zamówienia dla mniejszych (czytaj: krajowych) wykonawców (czytaj: przedsiębiorców).

Na koniec jeszcze jedna ważna kwestia.

Zamawiający dzieląc zamówienie na części będzie musiał określić, czy wykonawca może złożyć ofertę na jedną, kilka lub wszystkie części. To rozwiązanie już znamy z art 83 ust 3 PZP – nowością jest zobowiązanie uregulowania tej sprawy w ogłoszeniu/SIWZ/zaproszeniu. Obecnie zamawiający może milczeć – wówczas wykonawcy mogą składać oferty na dowolną liczbę części.

Nowością (a przynajmniej tak mi się wydaje) będzie możliwość określenia maksymalnej liczby części zamówienia, których wykonanie może zostać powierzone jednemu wykonawcy. Tu czai się pułapka, ponieważ w konsekwencji trzeba będzie uregulować zasady wyboru oferty najkorzystniejszej w taki sposób, aby jeden wykonawca nie uzyskał zamówienia na więcej części, niż to przewidział zamawiający.

 

Druk sejmowy nr 366

Maciej Lubiszewski31 marca 2016Komentarze (0)

Rząd przygotował projekt nowelizacji i skierował go do Sejmu.

Jeżeli ktoś chciałby śledzić sejmowe prace nad nowelizacją, niech sobie klika tu.

Dziś pierwsze czytanie – pkt 17 porządku obrad.

Entuzjaści mogą oglądać transmisję online.

 

Pomocnicze działania zakupowe

Maciej Lubiszewski31 marca 2016Komentarze (0)

Termin „pomocnicze działania zakupowe” brzmi strasznie fajnie. Tak światowo, korporacyjnie. Coś jak „interoperacyjność” albo „innowacyjność”…

A najważniejsze, że jest tak tajemniczy, że wiedza o tym, co ten termin oznacza jest niczym karta członkowska jakiegoś elitarnego klubu.

A ja mam tylko parę zadłużonych kart bankowych i kilka kart klubów lojalnościowych 🙂

Pomocnicze działania zakupowe wchodzą w miejsce dotychczasowego „agenta zamawiającego”. Też brzmi tajemniczo, prawda?

Pisząc o agencie mam na myśli możliwość powierzenia przygotowania i/lub przeprowadzenia postępowania własnej jednostce organizacyjnej lub osobie trzeciej (art 15 ust 2 PZP).

Projekt rozszerza tę konstrukcję.

Pomocnicze działania zakupowe mają polegać nie tylko na przygotowaniu i przeprowadzeniu postępowań (czyli jak dotąd), ale także na wsparciu merytorycznym (doradztwo dotyczące przeprowadzania lub planowania) oraz wsparciu technicznym (udostępnienie infrastruktury niezbędnej do przeprowadzenia postępowania).

Reszta zostanie po staremu (chociaż będę musiał przyjrzeć się kwestii odpowiedzialności zamawiającego i „pomocnika”).

Chyba nie taki diabeł straszny…

Wracałem wczoraj z rodzinką ze Świąt. W przerwie pomiędzy różnymi grami i zabawami udało mi się posłuchać radiowej Jedynki.

Trafiłem na audycję o gospodarce. Tam wyemitowano materiał o nowelizacji PZP.

Rzecz dotyczyła in-house i branży odpadowej.

Pamiętasz, jak pisałem o niedopuszczalnej manipulacji w dopuszczalnym lobbingu?

To, co puściła Jedynka było kolejnym przejawem takiej manipulacji. Tym razem wykonanej – o zgrozo – za pomocą dziennikarza publicznej rozgłośni.

Dziennikarz przygotował swój materiał wyłącznie w oparciu o wypowiedzi dwóch przedstawicieli wykonawców zainteresowanych utrzymaniem status quo.

Przeciętny słuchacz dowiedział się m.in., że nowelizacja w zakresie in-house powinna nosić nazwę ustawy o propagowaniu korupcji, że w wyniku wejścia w życie projektowanych przepisów pracę straci 18 tys. osób, że za parę lat przyjdzie nam zapłacić dużo wyższe opłaty za śmieci (o 15-50%)…

Ani słowa o tym, że:

  • przed 2012 rokiem nie było przetargów na odbiór/zagospodarowanie odpadów,
  • odbiorem/zagospodarowaniem zajmowały się jednostki gminne,
  • in-house jest przewidziane w prawie unijnym i są państwa, które z tego korzystają
  • obecny projekt jest kompromisem, ponieważ nie wyłącza in-house’ów z PZP (co było projektowane pierwotnie) tylko pozwala na udzielenie zamówienia z wolnej ręki (ale pozwala też na zorganizowanie przetargu)
  • problemem nie musi być samo PZP tylko ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Dziennikarz nie zadał sobie trudu, by zweryfikować informacje przedstawiane przez przedstawicieli branży odpadowej (choćby te 18 tys. osób).

Nie ustalił, jak jest w Niemczech, Austrii, Francji, Czechach etc.

Nie sprawdził, jak się ma powierzenie zamówienia własnej spółce samorządowej do korupcji.

Nie zastanowił się, czy aby na pewno wójt, burmistrz, prezydent pozwoli sobie na drastyczne podniesienie opłat za śmieci ryzykując gniew mieszkańców gminy.

Nie dotarł do doniesień o nieprawidłowościach przy odbiorze/zagospodarowaniu odpadów motywowanych chęcią obniżenia kosztów.

Nie przypomniał sobie o protestach niektórych samorządowców towarzyszących wprowadzaniu ustawy odpadowej – ich głos być może zrównoważyłby głos przedsiębiorców.

A potem środowisko dziennikarskie oburza się, kiedy ktoś mówi, że dziennikarze są „statywami do mikrofonów„.

Nie mam pretensji do przedstawicieli wykonawców – ich świętym prawem jest dbanie o interesy branży.

Ale mam pretensję do dziennikarza poważnej rozgłośni radiowej, że staje się ich tubą propagandową.

Zespół osób zwany zespołem

Maciej Lubiszewski30 marca 20162 komentarze

Tytuł brzmi jadowicie, ale jadu we mnie nie ma za grosz.

Pomysł wprowadzenia zespołu, który nadzorowałby realizację zamówienia publicznego, w skład którego wchodzić mają członkowie komisji przetargowej zakończonego postępowania jest znakomity. Wierzę, że taki zespół w o wiele większym stopniu przyczyni się do podniesienia jakości wykonawstwa niż najbardziej wydumane projakościowe kryteria oceny ofert.

Pamiętam pewien bardzo ciekawy tekst opublikowany w jednym z pism branżowych, którego Autorka zwracała uwagę, iż zamawiający powinien dochować należytej staranności nie tylko w trakcie postępowania, ale również na etapie realizacji zamówienia publicznego.

Do tego naturalnie nie potrzeba ustawy, ale projekt art 20a PZP może wielu zamawiających zainspirować, by takie zespoły powoływać.

A dlaczego tylko „zainspirować”?

Ponieważ powołanie zespołu będzie obowiązkowe wyłącznie w zamówieniach na usługi i roboty budowlane o wartości powyżej 1 mln EURO.

Ale kto zamawiającemu zabroni powołać taki zespół w przy okazji innych zamówień?

Mam nadzieję, że nikt.