Co autor miał na myśli?

Robert Jaroszewski13 marca 2013Komentarze (0)

Właśnie się dowiedzieliśmy ze strony UZP, co autor miał na myśli tworząc  art. 22 ust. 5 PZP.

Swoją drogą bardzo ciekawa i zagadkowa jest natura prawna takich „artykułów” UZP.

Myślę, że doczeka się to wkrótce wpisu.

Zachwianie uczciwej konkurencji

Maciej Lubiszewski03 marca 2013Komentarze (0)

Pewnie wiesz, że nowela do PZP wprowadziła nową podstawę wykluczenia (art. 24 ust 2 pkt 5). Obecnie wykluczeniu podlegają wszyscy wykonawcy należący do tej samej grupy kapitałowej, którzy zapragnęli wziąć udział w postępowaniu.

Przychylnie patrzę na tę regulację. Uważam bowiem, że naiwnością ustawodawcy jest przekonanie, że zamawiający będzie szeryfem ścigającym zmowy przetargowe. Od tego są specjalne instytucje (UOKiK, prokurator itp. oraz służby trzyliterowe). Zamawiający nie ma do tego instrumentów oraz nie ma na to czasu. Ustawodawca się chyba połapał, że coś tu jest nie tak i nakazał wykluczanie wykonawców znajdujących się w sytuacji, w której zmowa przetargowa jest bardzo prawdopodobna.

Oczywiście w grę wchodzi tylko prawdopodobieństwo. Można sobie wyobrazić, że dwa podmioty będące w jednej grupie kapitałowej (spółka Pi w Barcelonie i spółka Pi w Wilnie) nie wiedzą, że występują w tym samym postępowaniu. Przygotowują więc oferty niezależnie od siebie. Co więcej, każdej z nich zależy na uzyskaniu zamówienia. Żadna nie zamierza odpuścić. Mimo, że w skali makro grają do tej samej bramki, w skali mikro (nasz przetarg) walczą ze sobą na serio.

Nie można więc nie uwzględniać takich sytuacji. Trzeba dopuścić wyjątki, w których ten przepis nie będzie działał. I o to zapewne chodziło ustawodawcy, skoro do art 24 ust 2 pkt 5 wpisał nieśmiertelne „chyba, że”.

Tyle, że prawo powinno być jasne, precyzyjne, przewidywalne (to wymogi wynikające z orzecznictwa strasburskiego dla porządków krajowych państw członkowskich Rady Europy).

Określenie przesłanek wyłączenia stosowania bardzo surowego przepisu jest arcyważne. I to zarówno dla zamawiającego, jak i dla wykonawcy. Nie muszę chyba uzasadniać, dlaczego.

Kiedy wykonawcy nie zostaną wykluczeni? Kiedy wykażą, że istniejące pomiędzy nimi powiązania nie prowadzą do zachwiania uczciwej konkurencji.

Czym jest zachwianie uczciwej konkurencji? Czy to to samo co naruszenie (takim terminem posługuje się polskie prawo)? A może chodzi o utrudnienie (takie określenie również występuje choćby w PZP)?

Tego na 100% nie wie nikt. Domyślam się, co odpowie UZP na pytanie, co oni tam na ul. Postępu mieli na myśli pisząc „zachwianie”. Otóż zapewne stwierdzą: „Zostawmy to orzecznictwu„. Od siebie dodam (z odrobiną drwiny): stabilnemu orzecznictwu…

Czasem dobrze jest zachorować. Można wtedy z czystym sumieniem odłożyć palące zadania (Robert, nie wiem, czy dam radę zrobić tę SIWZ na piątek :)) i w spokoju podumać.

A o czym innym tu dumać, jak nie o ostatniej nowelizacji naszego ukochanego PZP?

Szczególnie zainteresowało mnie rozporządzenie w sprawie dokumentów. Ostatni wpis Roberta dowodzi, że nie tylko mnie…

W przeciwieństwie do mojego serdecznego Kolegi, nie widzę jakiegoś szczególnego problemu w „poświadczeniach”. Wystarczy bowiem kilkugodzinna sesja nad projektami rozporządzenia i ich uzasadnieniami oraz uważna lektura pisma Prezesa do Sekretarz Komitetu Stałego RM, by się domyślić, o co chodzi.

Większy problem dostrzegam w samym wykazie robót budowlanych, usług i dostaw. Tam się dopiero dzieje!

Oto, jaka filozofia najprawdopodobniej przyświecała Autorowi (dla uproszczenia sobie życia  omawiam rozwiązanie dot. wykazu robót)…

Zamawiający ma zobaczyć „pełny obraz” (to nie moje określenie) wykonawcy. W tym celu może zażądać od niego przedłożenia wykazu wszystkich robót z ostatnich 5 lat, w tym także tych, które mu nie wyszły, a mówiąc wprost, które spartolił.

Do tego zamawiający może zażyczyć sobie, by do robót, które zamawiającego najbardziej interesują (pewnie będą to te związane z przedmiotem zamówienia) wykonawca dołączył dowody należytego wykonania.

Ponadto, zamawiający ma prawo podpytać nabywcę tych robót, czy ten wykonawca na pewno jest taki solidny, jak pisze w swoim wykazie.

Tyle filozofia. Zejdźmy na ziemię i zadajmy sobie kilka ważnych pytań.

1. W jaki sposób zamawiający ma ocenić zdolność wykonawcy do wykonania zamówienia na podstawie „pełnego obrazu„?

2. Jakie znaczenie zamawiający może przypisać tym robotom z wykazu, które nie są związane z przedmiotem zamówienia?

3. Jakie znaczenie przypisać robotom spartaczonym?

Moim zdaniem opis warunku wiedzy i doświadczenia mógłby wyglądać tak:

„Wykonanie w ciągu 5 lat (lub w okresie krótszym) co najmniej 10 robót budowlanych o wartości 20 tys. zł. netto każda, w tym przynajmniej dwóch robót polegających na wymianie stolarki okiennej o wartości 50 tys zł. netto każda. Zamawiający dopuszcza max 1 robotę niewykonaną lub wykonaną nienależycie, pod warunkiem, że jej wartość nie przekroczy 5 % łącznej wartości robót wymienionych w wykazie.”

I co Ty na to? Stroi?

Niby stroi. Przecież tylko przy takim ujęciu tego warunku zamawiającemu przyda się wykaz wszystkich robót (u nas min. 10), ze szczególnym uwzględnieniem tych najbardziej związanych z przedmiotem zamówienia (u nas min. 2) oraz z wskazaniem tych, które nie wyszły (u nas max. 1).

Mam jednak pewną wizję (może to tylko gorączka:).

Otóż przewiduję, że zamawiajacy szybko zauważą, że w nowym opisie ryzyko naruszenia art 7.1 w zw. z art 22.1.2 wzrasta trzykrotnie. Do tej pory problem z uczciwą konkurencją mógł się pojawić przy robotach związanych z przedmiotem zamówienia (tylko o takie pytał zamawiający). Teraz do tego dochodzi wymóg dotyczący wszystkich robót i robót spartolonych. W każdym z tych elementów można przesadzić.

W konsekwencji wieszczę, że zamawiający bardzo szybko ograniczą swój wymóg wyłącznie do robót związanych z przedmiotem zamówienia. Oczywiście będą żądali pełnego wykazu (bo zobowiązał ich do tego Pan Donald), ale będą wskazywali roboty po staremu i tylko w odniesieniu do tych robót będą żądali „referencji”.

A z robotami spartolonymi dadzą sobie spokój. Lepiej nie ruszać drażliwych spraw…

Czyli w sumie zostanie po staremu. Po co było wodę mącić, Panie Prezesie?

Nowe jest piękne.

Robert Jaroszewski23 lutego 2013Komentarze (0)

Witamy nowe (19.02.2013 r.) rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentów, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy, oraz form, w jakich te dokumenty mogą być składane.

Oj, będzie się działo: dowody, poświadczenia, uzasadnione przyczyny o obiektywnym charakterze, no i rzetelność, kwalifikacje, efektywność i doświadczenie wykonawcy weryfikowane mocą wykazów lub poświadczeń.

Dotychczas myślałem, że wykazy służyły weryfikacji warunku wiedzy i doświadczenia.

Niestety, chyba powstał w rozporządzeniu nowy warunek/warunki rzetelności, kwalifikacji i efektywność wykonawcy. Ale zaraz mi to pewnie UZP w swoim informatorze wyjaśni.

Nie mniej – będzie ciekawie.

(Głosy z sali: Ojej…)

Robert Jaroszewski04 lutego 2013Komentarze (0)

Dzień po tym jak pisałem, kto nam da śmietnik, Wysoka Izba uchwaliła zmianę ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wprost stanowiąc, że jest to możliwe, jeżeli na mocy uchwały rady gminy, obowiązki te przejmie gmina jako część usługi w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości w zamian za uiszczoną przez właściciela opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Nie o tym jednak chcę tu pisać, choć można by było, mając na uwadze sytuacje gmin, które to już przetargi na starych zasadach przeprowadziły.

Dziś o głosie z sali obrad, jak został uwieczniony na s. 228, stenogram_32 z posiedzenia Sejmu w dniu 25 stycznia 2013 r.

Przy czym to Ojej… jest moje i wypowiadam je w innej sprawie.

Otóż, tak w poprawce zawartej w druku 1009-A, jak i w druku 1030 będącym przedmiotem procesu legislacyjnego, kuchennymi schodami chciano/chcą nam w Polsce wprowadzić Teckal.

Nie ukrywam jestem „za”, ale dlaczego w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach(?) i dlaczego tylko w odniesieniu do odpadów(?).

Jak już pisałem w komentarzu do jednego z artykułów na tym blogu, materia ta wydaje się konieczna do uregulowania ale w Prawie zamówień publicznych.

Mamy na rynku wiele spółek realizujących zadania własne samorządu i właśnie takim spółkom i tak poddanym czujnemu oku konkurencji, potrzebna jest regulacja pozwalająca w mądry i przejrzysty sposób wykorzystać uroki wyroku w sprawie Teckal.

Ojej…, zatem dlaczego tak przypadkiem, bocznymi drzwiami i jedynie dla odpadów…

Poprawka z druku 1009-A  w głosowaniu nie przeszła.

Czekamy na następne podejście, jak dowodzi druk sejmowy 1030, mamy kilka argumentów „za”.