Sprawy papierkowe zamawiającego

Robert Jaroszewski25 lutego 2015Komentarze (0)

W PZP jest grupa tematów przespanych, niby mało ważnych, okrzepłych w praktyce, można powiedzieć oczywistych. Gdy się pewnym sprawom bliżej przyjrzeć okazuje się, że mocą przyzwyczajeń i rozpędu powszechnie marginalizowane są kwestie podstawowe i jak to w życiu bywa forma zwycięża nad treścią.

I tak SIWZ, czy wyjaśnienia treści SIWZ, notorycznie publikowane są niepodpisane, bądź podpisane przez osoby przypadkowe, kogokolwiek byle po stronie zamawiającego, najlepiej jednak z dystynkcjami i stanowiskami: dyrektorów, prezesów, zastępców, kierowników, pracowników, przewodniczących, czy członków komisji przetargowych, itd.

Jak to się ma do zasad reprezentacji zamawiającego? Niestety bywa różnie.

Kto nie wierzy, niech sprawdzi (także u siebie).

Nikogo nie dziwi pieczołowite badanie umocowania osób podpisujących oświadczenia i dokumenty wykonawców, wiadomo z uwagi na skutki, jakie to niesie. Tyle tylko, że tu to wiadomo a na swoim podwórku, to już niekoniecznie.

Uporządkujmy temat.

SIWZ jest oświadczeniem woli zamawiającego, wyjaśnienia do SIWZ są także oświadczeniem, wykładnią autentyczną treści oświadczenia zawartego w SIWZ. Umocowanie do działania w czyimś imieniu opiera się na przedstawicielstwie ustawowym bądź pełnomocnictwie. W obszarze PZP czynności w imieniu zamawiającego podejmuje kierownik zamawiającego i osoby, którym kierownik powierzył wykonanie czynności w postępowaniu. Są za nie odpowiedzialni. Z zasady ten pierwszy może najwięcej, a ci drudzy tyle, ile im władzy dano. Jeżeli dano tym osobom prawo do składania oświadczeń w zakresie SIWZ, to dopiero wtedy mogą się skutecznie z osobami trzecimi komunikować.

Optymistycznie zakładam, że w aktach papierowych postępowania każdy ma porządek a to co się dzieje w Internecie to jedynie „niedoskonałości” programów do edycji tekstu i nasze upodobania do pieczątek i stanowisk. Trudno przecież w pliku, w Wordzie własnoręcznie się podpisać, ale przedstawić osobę upoważnioną z imienia i nazwiska ze wskazaniem podstaw umocowania już można. Na pewno zaś możliwe jest to w PDF, które najczęściej są kopią oryginałów, ale to właśnie te skany budzą najwięcej wątpliwości.

Zamówienia publiczne w praktyce

Robert Jaroszewski28 stycznia 2015Komentarze (0)

Polecam nowy numer Zamawiającego.

Oczywiście miło jak przeczytasz mój artykuł o nabywaniu rzeczy używanych, był już zwiastun tej problematyki na blogu, ale bardzo interesujący tekst napisał Piotra Suliga o taryfikatorze (korekt finansowych). Autor ma doświadczenie zdobyte po stronie zamawiającego, ja po stronie wykonawców, wnioski jednak mamy te same.

Chciałbym mieć po drugiej stronie równie wyrozumiałego kontrolera:)

Konkurs na tytuł nowej ustawy

Maciej Lubiszewski22 stycznia 20153 komentarze

Termin implementacji nowej dyrektywy to 2016 r., co oznacza, że w 2015 r. rumieńców powinien nabrać projekt nowej ustawy o zamówieniach publicznych.

Znając życie ustawa będzie uchwalana za pięć dwunasta, albo nawet piętnaście po…

Umilmy sobie ten czas zabawą.

Ogłaszam konkurs, a w zasadzie dwa konkursy. Mówiąc językiem PZP, będzie to konkurs prowadzony w częściach 🙂

Zadanie konkursowe: proszę podać tytuł, jaki będzie nosiła nowa ustawa regulująca udzielanie zamówień publicznych.

Zwycięzcą zostanie ten, kto:

a. pierwszy poda roboczy tytuł przygotowywanej właśnie ustawy i/lub

b. zaproponuje najzabawniejszy tytuł ustawy implementującej dyrektywy.

Odpowiedzi można udzielać w formie komentarzy pod tym wpisem, lub na naszym profilu na FB. Czekam na nie do 28 stycznia br.

Nagrody.

Zwycięzca/zwycięzcy otrzymają nagrody książkowe – coś ciekawego z oferty UZP 🙂

 

 

W stronie UZP pojawiła się informacja o wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach. Wyrok nie jest szczególnie odkrywczy, choć zaskakujący.

Po pierwsze, ponownie rozśmieszyła mnie maniera anonimizacji danych stron postępowania.

Pod informacją znajdziesz wyroki KIO, skargę Prezesa i wyrok SO, w których zakreślono dane zamawiającego i odwołującego. Jednak w katalogu wyroków Izby cały czas figuruje pełna wersja, z której dowiesz się, że zamawiającym był Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach, a odwołującym – POLMIL Sp. z o.o., S.K.A. z siedzibą w Bydgoszczy.

Po drugie, KIO dla Sądu Okręgowego w Kielcach to Krajowa Izba Gospodarcza – taka nazwa pojawia się w kilku miejscach w wyroku. Dla rzetelności dodam, że w większości przypadków Sąd posługuje się prawidłową nazwą.

Po trzecie, sprawa (jej meritum) jest oczywista. KIO popełniła błąd pomijając okoliczność zawarcia umowy przed wydaniem wyroku. Zgodnie z art 192.3.2 PZP w takiej sytuacji Izba nie ma prawa nakazać zamawiającemu dokonania czynności w postępowaniu. Zawarcie umowy czynią ten nakaz niemożliwym do wykonania. Tu w grę wejdą wyłącznie możliwości określone w przywołanym wcześniej przepisie.

Po czwarte, że gdyby nie Prezes UZP (zwolniony z opłaty od skargi na wyrok KIO), w obiegu nadal funkcjonowałoby ewidentnie błędne rozstrzygnięcie Izby. Szkoda, że opłata od skargi do sądu jest nadal tak wysoka, że stanowi barierę w dostępie do sądu.

Po piąte, zaskakujące jest zachowanie zamawiającego, który zawarł umowę już nawet nie przed rozstrzygnięciem odwołania, nawet nie przed jego wniesieniem. Wyobraź sobie, że umowa została zawarta przed… rozstrzygnięciem postępowania!

Po szóste, Sąd Okręgowy w Kielcach był bardzo łaskawy dla kieleckiego szpitala. Mimo tak poważnego naruszenia PZP umowa nie została unieważniona, a jedynie skrócona (do końca roku). Na zamawiającego nie została też nałożona kara pieniężna.

Sąd motywował swą łaskawość m.in. kondycją finansową szpitala. Jak widać, czasem warto być biednym zamawiającym.

W jednym z niedawnych wpisów chwaliłem się tekstem opublikowanym na portalu wyborcza.biz.

Na forum UZP pojawiła się prośba o pomoc. Wykonawca omyłkowo wpisał w ofercie cenę jednostkową (podaną w formularzu załączonym do oferty), zamiast całkowitej (stanowiącej iloczyn ceny jednostkowej i liczby roboczogodzin).

Mamy tu do czynienia z oczywistą omyłką rachunkową, którą zamawiający jest ZOBOWIĄZANY poprawić. Nie poprawił. Zamiast tego ofertę odrzucił.

Błąd jest moim zdaniem oczywisty. Myślę też, ze to było świadome działanie zamawiającego.

Dlaczego?

Przetarg był ogłoszony późno (skąd my to znamy, hę?) a usługa musiała być realizowana od początku roku.

Tymczasem dwie oferty najkorzystniejsze (ustawa posługuje się liczbą pojedynczą, ale jestem pewien, że wiesz, co mam na myśli) zawierały taką samą cenę (stawka roboczogodziny) i taki sam czas reakcji. W takiej sytuacji zamawiający nie mógł wybrać oferty z niższą ceną (art. 91.4 PZP), ani nie mógł wezwać do złożenia ofert dodatkowych (art. 91.5 PZP).

Musiał unieważnić postępowanie (93.1.7 PZP).

A to by oznaczało, że nie udzieli zamówienia od 1 stycznia.

Zamawiający zagrał więc va banque. Zaryzykował licząc, że wykonawca nie złoży odwołania i pozbył się jednej z ofert najkorzystniejszych, wykorzystując omyłkę wykonawcy.

Na placu boju pozostała tylko jedna oferta, którą można było wybrać.

Zamówienie uratowane.

A że kosztem wyrolowanego wykonawcy? To już nie zamawiającego problem.