Dydaktyczna funkcja sprawozdań

Maciej Lubiszewski24 lutego 2014Komentarze (0)

W zamówieniach publicznych dużo się teraz dzieje. Nie, nie chodzi mi o kolejną odsłonę „Polski w budowie”.

Przetargowcy siedzą teraz w sprawozdaniach.

Ja też nie znoszę pisania sprawozdań, raportów etc., a na uczelniach takich uciech nie brakuje. Muszę jednak przyznać, że wiążą się z tą nieszczęsną sprawozdawczością jakieś plusy.

Są tacy zamawiający, którzy dopiero teraz zadają sobie pytania w stylu: to ten wydatek sprzed roku, to było zamówienie publiczne? W tym momencie sprawozdanie ujawnia swą funkcję dydaktyczną. Wprawdzie będzie to lekcja na przyszłość, ale dobre i to.

Sporo wątpliwości rodzą wydatki związane z podróżą służbową pracownika (diety, ryczałty, zwrot kosztów podróży, noclegu etc.).

Nie chcę się mądrzyć. Uważam jednak, że przy tego rodzaju wydatkach warto kierować się regułą:

Zamówienie publiczne pojawi się tam, gdzie dochodzi do zawarcia umowy pomiędzy zamawiającym (będącym jednocześnie pracownikiem) a podmiotem realizującym jakieś świadczenia (najczęściej usługi) na rzecz pracownika zamawiającego.

Zatem wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z ryczałtem na noclegi, na komunikację miejską, dietą, kilometrówką – tam zapewne nie będzie zamówienia publicznego.

Ale, jeżeli pracownik śpi w hotelu, je tam posiłki, rozbija się taksówkami i za to wszystko płaci, bierze faktury (wystawione na zamawiającego), a następnie przywozi te faktury do księgowości i dostaje zwrot poniesionych wydatków – tam będzie już zamówienie.

Oczywiście uświadomienie sobie tej prawdy dopiero na etapie przygotowywania sprawozdania nie musi oznaczać stryczka (choć zapewne wywoła objawy stresu). Prawdziwy problem pojawi się dopiero wtedy, gdy wysokość jakiejś kategorii wydatków przekroczy próg 14.000 EURO.

Przypominam, że nadeszła chwila o której mowa w § 9 ust. 2 rozporządzenia w sprawie rodzajów dokumentów i wykonawca, w miejsce poświadczeń, o których mowa w § 1 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia, nie może już przedkładać dokumentów potwierdzających należyte wykonanie dostaw lub usług oraz wykonanie robót budowlanych zgodnie z zasadami sztuki budowlanej i ich prawidłowe ukończenie, określonych w § 1 ust. 1 pkt 2 i 3 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 2009 r. w sprawie rodzajów dokumentów, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy, oraz form, w jakich te dokumenty mogą być składane (Dz.U. Nr 226, poz. 1817).

Tym samym zakończyło 12 miesięczne życie po życiu, rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 2009 r.

Zamawiający raczą zmodyfikować SIWZ, jeżeli takie treści z rozporządzenia przejęli do specyfikacji, a wykonawcom nie pozostaje nic innego jak się dostosować.

Wadium w pieniądzu

Maciej Lubiszewski18 lutego 20146 komentarzy

Dziś krótkie przypomnienie dot. wpłaty wadium na rachunek bankowy zamawiającego.

Zamawiający zażądał, by wadium zostało zaksięgowane na jego koncie na dzień przed terminem otwarcia ofert. To błąd.

Przyjmuje się, że wadium ma być (fizycznie) na koncie w momencie otwarcia ofert. Każde opóźnienie obciąża wykonawcę, nawet jeżeli zostało spowodowane przez system bankowy.

A co zrobić, aby mieć pewność, że wadium dotrze na czas?

1. odpowiednio wcześniej zlecić przelew

2. jak nie ma szans na spełnienie pierwszego warunku, można spróbować dokonać wpłaty gotówkowej w banku, w którym zamawiający ma rachunek (ten podany do wpłat wadium)

To drugie rozwiązanie jest wprawdzie niezgodne z PZP – ustawa wymaga wpłaty przelewem i ten wymóg został wprowadzony celowo (walka z praniem brudnych pieniędzy).

Jednak ustawodawca nie wprowadził sankcji za naruszenie tego wymogu, co zostało potwierdzone przez orzecznictwo KIO i któryś z sądów okręgowych.

Weekend minął, więc wracam do tematu z poprzedniego wpisu.

Pamiętasz z matematyki twierdzenie, że każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem?

Podobnie sprawa wygląda z relacją „udziału w postępowaniu” wobec „ubiegania się o zamówienie”.

Otóż:

ubieganie się o zamówienie wymaga udziału w postępowaniu (zatem można tu postawić znak równości) ale nie każdy udział w postępowaniu będzie oznaczał ubieganie się o zamówienie.

Kiedy wykonawca zaczyna brać udział w postępowaniu? W zasadzie z chwilą przeczytania ogłoszenia o zamówieniu (dla uproszczenia opieram się na modelu przetargu nieograniczonego).

Od tego momentu nasz wykonawca wie, że postępowanie zostało wszczęte i może: pobrać SIWZ, wystąpić o udostępnienie SIWZ, zadać pytania do SIWZ (nawet sugerować jej zmiany), zaskarżyć treść SIWZ do KIO (choć nie zawsze).

To są czynności podjęte przez wykonawcę w ramach postępowania. Ergo – bierze on udział w postępowaniu.

Ale czy ubiega się o zamówienie?

Jeden tak, drugi nie. 🙂

Pierwszy to np. wykonawca, który pół roku czekał na ten przetarg i od chwili, gdy zobaczył tytuł postępowania, wiedział, że chce/musi to zamówienie wykonać.

Drugi to wykonawca, który owszem przejrzał SIWZ, ale uznał, że nie jest zainteresowany. Spróbował nakłonić zamawiajacego do zmiany niekorzystnych dla niego postanowień SIWZ (art 38 PZP), ale nie udało się. Więc odpuścił. U niego nie pojawił się zamiar ubiegania się o zamówienie będące przedmiotem prowadzonego postępowania.

I tu dochodzimy do kwestii kluczowej.

Moim zdaniem ubieganie się to udział z zamiarem uzyskania zamówienia.

Kiedy udział przekształci się w ubieganie się? Wtedy, kiedy w głowie wykonawcy pojawi się zamiar zdobycia kontraktu.

Niewielu z nas ma zdolność czytania w myślach. Interesuje nas zewnętrzny przejaw tego zamiaru.

Uważam, że takim przejawem będzie złożenie oferty.

No dobrze, ale ofertę można wycofać.

OK, w takim razie zewnętrznym przejawem ubiegania się o zamówienie będzie definitywne złożenie oferty.

A kiedy złożenie będzie obiektywnie definitywne?

Z chwilą upływu terminu składania ofert.

Więc dla zewnętrznego obserwatora udział w postępowaniu rozpocznie się z chwilą dokonania pierwszej czynności w postępowaniu, natomiast ubieganie się o zamówienie z chwilą upływu terminu składania ofert.

Czemu służą te wynurzenia?

Po pierwsze, gimnastyce zwojów. Po drugie, od kilku dni próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, w jakim momencie/okresie wykonawca musi spełniać warunki z art 22.1 PZP.

Wielu z was odpowie: „tracisz czas, przecież wiadomo, że wykonawca musi wykazać spełnianie warunków w dni, w którym upływa termin składania ofert.” Co więcej, sam bym tak odpowiedział jeszcze jakiś czas temu.

Tyle, że jakiś czas temu w mojej głowie zakiełkowała myśl, że wykonawca musi spełniać (a nie – spełnić) warunki, by móc ubiegać się o zamówienie (przeczytaj uważnie art 22 ust 1).

Zatem tu chodzi o okres od upływu terminu składania ofert do wyboru oferty najkorzystniejszej. I to jest teza, którą obecnie badam.

Wymiar praktyczny tych badań? Proszę bardzo.

Jeżeli w trakcie badania ofert koncesja wykonawcy wygaśnie lub zostanie cofnięta – wykonawca przestaje spełniać warunek udziału w postępowaniu (a raczej warunek ubiegania się o zamówienie). To samo dotyczy potencjału technicznego (ktoś zajumał wymagany dźwig), kadrowego (pracownik z uprawnieniami bud. przeniósł się na łono Abrahama), zdolności eko-fin (wygasła polisa).

Zadanie na niedzielę

Maciej Lubiszewski15 lutego 2014Komentarze (0)

W art 22.ust 1 PZP wprowadzającym do ustawy konstrukcję warunków (nie piszę, jakich, bo to właśnie jest problem kluczowy) ustawodawca stwierdził, że są to warunki UBIEGANIA SIĘ O ZAMÓWIENIE.

W pozostałych przepisach mowa jest natomiast o warunkach UDZIAŁU W POSTĘPOWANIU.

Czy ubieganie się o zamówienie jest tym samym, co udział w postępowaniu?

Pomyślmy…

Wrócimy do sprawy po weekendzie, OK?