Wszedłem dziś na stronę internetową Finansów Komunalnych – czasopisma naukowego Regionalnych Izb Obrachunkowych.

Redakcja zamieściła na niej zawartość numeru kwietniowego, w którym znalazł się mój tekst pt. „Zakres obowiązywania przesłanek wykluczenia z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego i jego implikacje dla mechanizmu self-cleaning„.

Jak się okazuje, niektóre przesłanki obowiązują jedynie w danym postępowaniu i nie mają wpływu na sytuację wykonawcy w innych postępowaniach. Określiłem je jako przesłanki indywidualne podmiotowo i przedmiotowo.

To z kolei wpływa na zakres zastosowania tzw. samooczyszczenia, ponieważ przy przesłankach indywidualnych, self-cleaning ma znaczenie tylko dla konkretnego postępowania.

Wszystkiego nie zdradzę. Odsyłam do FK 4/2109, który zapewne niedługo pojawi się w bazie LEX.

– Maciej Lubiszewski –

 

Kilka dni temu Profesor Ryszard Szostak zaprosił mnie do udziału w konferencji naukowej poświęconej elektronizacji zamówień publicznych: doborowe towarzystwo, Kraków, czerwiec – jak tu nie jechać!

Przy tej okazji zamieniliśmy kilka słów na temat platformy e-Zamówienia, która permanentnie pozostaje in statu nascendi i coś narodzić się nie może.

O odstąpieniu od umowy z Enterprise Services wie już całe środowisko zamówieniowe. Robert skomentował to w swoim niedawnym wpisie.

Ja pozwolę sobie na dwie uwagi:

po pierwsze, jest to kolejna odsłona zjawiska outsourcingu, w którym sfera publiczna się lubuje. Pisaliśmy o tym wielokrotnie: choćby tu, tu i tu.

Moim zdaniem outsourcing przyczynił się do powstania problemu umów śmieciowych (głównie w branży ochroniarskiej i usług sprzątania). Poza tym zwiększa ryzyko nieudolnego wykonania zamówienia przez podmiot, który przede wszystkim chce jak najwięcej zarobić, choćby kosztem jakości.

Czy naprawdę trzydziestoośmiomilionowego narodu nie stać na to, aby służby państwowe (ministerstwo, specjalny urząd, agencja, etc) zbudowały kompleksowy system informatyczny, pilnowały, by działał, by był bezpieczny, aktualizowały (np. ze względu na częste zmiany prawa) i udoskonalały?

Bez przetargów, za konkretne pieniądze (płacone godnie zarabiającym) i na światowym poziomie jakości (zapewnianym przez solidnie przygotowanych pracowników).

Utopia, co?

Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę (spółka, która „buduje” elektrownię atomową, kolejna od CPK, Polska Fundacja Narodowa i jej billboardy) faktycznie brzmię jak naiwniak. Ale uważam, że mam prawo oczekiwać od państwa rzetelnego wykonywania swoich zadań. Na takie państwo będę łożył z przyjemnością.

po drugie, obserwuję wśród projektodawców i prawodawców przekonanie o niedoskonałości projektowanych i przyjmowanych rozwiązań.

Tak odczytuję art. 4 PZP. Jak czytam ten przepis, słyszę, jak ustawodawca mówi mniej więcej coś takiego „ta ustawa jest upierdliwa, niejasna, same kłopoty będziesz miał z jej stosowaniem, więc masz tu taki przepis, abyś sobie ulżył„.

I niby nowa ustawa ma być dużo lepsza, a wyłączenia pozostały, tyle, że z jednego artykułu zrobiono pięć (art 9-14) – nie podoba mi się to „puszczenie oka do zamawiających”. Ustawa powinna być na tyle lekka, aby można było za jej pomocą kupić nawet wieniec na pogrzeb (przed wojną był zakup za zwykłym rachunkiem, jako jeden z ustawowych trybów).

To samo dotyczy elektronizacji. Od samego początku podchodzono do niej jak pies do jeża. Stąd odwlekanie budowy portalu, wejścia w życie rozdziału 2a, ograniczenie elektronizacji (obowiązkowej) do zamówień unijnych. Czuliśmy, że to nie wyjdzie.

I nie wyszło.

I dalej widzę takie nastawienie w projekcie nowego PZP. Mamy odrębny art. 70 dla postępowań unijnych (elektronizacja z podpisem elektronicznym) i art. 71 dla postępowań krajowych (forma dokumentowa składana przy użyciu środków komunikacji elektronicznej).

I już w głowie słyszę jak projektodawca mówi „z tym podpisem kwalifikowanym to będzie krzyż pański, ale Unia chce, to ma. Ale za to w naszych, krajowych postępowaniach będzie lżej„.

A ja – naiwny – chciałbym, aby w każdym postępowaniu było lżej, w końcu od tego mamy elektronizację.

–Maciej Lubiszewski–

Ugody w zamówieniach publicznych

Maciej Lubiszewski24 marca 20192 komentarze

Pisałem tu o lutowym zaproszeniu, jakie otrzymaliśmy od Fundacji Batorego.

Byłem na tamtym seminarium i nie żałuję. Wiele dowiedziałem się o Pakcie Uczciwości – ciekawym projekcie, który w Polsce dopiero raczkuje.

Kilka dni temu skontaktowała się ze mną Karolina Szymańska z Fundacji Batorego, przysyłając kolejne zaproszenie i prośbę o przekazanie go naszym Czytelnikom.

Tym razem Batory bierze się za ugody w zamówieniach publicznych, więc seminarium kwietniowe może zainteresować szersze grono praktyków.

Jeżeli jesteście zainteresowani, wystarczy się zarejestrować i przyjechać 5 kwietnia na Sapieżyńską. Udział jest nieodpłatny. Do tego jeszcze napoją i nakarmią 🙂 .

Więcej informacji w zaproszeniu oraz pod tym linkiem. Formularz rejestracyjny jest tu.

–Maciej Lubiszewski–

Krótko i treściwie

Robert Jaroszewski13 marca 2019Komentarze (0)

Właśnie wpadł mi w oko ten tu komunikat.

Znakomity przykład tego, jak wiele treści można oddać w krótkiej wypowiedzi – zwłoka, odstąpienie, skutek.

PS

Drodzy studenci z mojego sobotniego wykładu, o tym Wam właśnie opowiadałem.

 

Karuzela z ofertą elektroniczną

Maciej Lubiszewski20 lutego 2019Komentarze (0)

Zgodnie z oczekiwaniami elektronizacja postępowań unijnych zrodziła kilka problemów praktycznych. Do najgłośniejszych z nich należą:

  • forma gwarancji wadialnych,
  • forma oferty,
  • algorytm wykorzystywany przy podpisie kwalifikowanym.

Ten ostatni kilka dni temu został przecięty jednoznacznym stanowiskiem Ministerstwa, co ważniejsze opartym na treści unijnego Rozporządzenia eIDAS z 2014 roku. Szkoda, że to stanowisko pojawiło się dopiero po tym, jak ktoś zdążył przegrać przetarg i sprawę w KIO.

Problem gwarancji był już poruszany na naszym blogu. Pisałem o tym tu. Sprawa nieco przycichła – myślę, że rynek po prostu dostosował się do nowych wymogów.

Teraz mamy karuzelę wyroków KIO dotyczących formy oferty. Słynne już orzeczenie 2611/18 zaskoczyło zarówno wykonawców jak i zamawiających, a być może również niektórych członków KIO, pracowników UZP, kontrolerów i innych praktyków. Skan oferty podpisany podpisem elektronicznym został uznany za „elektroniczną kopię oferty” i odrzucenie oferty złożonej w takiej formie było zasadne.

Miesiąc później Izba wydała wyrok 119/19, w którym zajęła podobno (nie widziałem jeszcze tego wyroku na oczy) stanowisko odmienne .

Lud czeka na opinię UZP.

A ja oczekuję od UZP (a konkretnie od jego Prezesa) zaskarżenia wyroku do sądu. Znamy już sytuacje, w których UZP mówił i pisał jedno, KIO – drugie (i trzecie). Znam oczywiście art. 154c PZP, ale nie ma gwarancji, że interpretacja Prezesa ustabilizuje orzecznictwo Izby.

Prędzej zrobią to sądy.

Oczekuję też jak najszybszej publikacji tych wyroków na stronie KIO/UZP. Nie może być tak, że treść uzasadnienia organu państwowego poznamy wszyscy jedynie po wykupieniu dostępu do – skądinąd zacnego – portalu komercyjnego.

–Maciej Lubiszewski–